Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

niedziela, 16 września 2018

Prosiaczek

Z tą miłością to było tak jak z Prosiaczkiem: Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.
Ale naiwnością byłoby sądzić, że Prosiaczka nie ma. Jego tylko TAM nie ma. A że się zaglądało przez ponad 13 tysięcy dni, cóż... Puchatki to właśnie takie bardzo naiwne stworzenia i trzeba bardzo wiele czasu by skończyły z zaglądaniem. I jeszcze trochę potrzebują go by  wyruszyć na poszukiwanie. Bo stare porzekadło pszczół mówi: "Szukajcie, a znajdziecie". Zatem powodzenia Puchatku! Bo może się okazać, że Prosiaczek jest tuż, tuż.

Włamywacz-bandyta

W piątek kupowałam łańcuch do drzwi, bo taka myśl chodziła mi ostatnio po głowie by takie "urządzenie" zainstalować. I zaraz tej nocy miałam sen.
Ktoś włamuje się  i tylko ten łańcuch  chroni jeszcze moje mieszkanie przed intruzem. Tylko że to bandyta, wiem że chce mnie zabić. Zatem dzwonię z komórki na numer alarmowy, ale zanim przyjedzie pomoc to już będzie za późno. Zatem w śnie mam myśl,  że muszę działać inaczej i sama się obronić. Jest bardzo mało czasu, ale wystarczająco bym wzięła z szuflady największy nóż i gdy widzę dłoń napastnika koło łańcucha, tnę mocno nożem. Dwa palce w połowie odcięte lądują na dole, na progu. To okazuje się skutecznie hamuje zapędy bandyty. Budzę się i już wiem o co chodzi.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Ciechocinek one, two, three.

Jutro rano wyjeżdżam. Po raz trzeci zaliczę Ciechocinek. Bogatsza o doświadczenia myślę, że tym razem wykorzystam na maksa co mi ześle los. 
Przeczytałam internetowe rady dotyczące rozstania. Co zrobić by jak najszybciej z tej żałoby wyjść? 
Zatem po pierwsze należy zmienić otoczenie, czyli to właśnie od jutra zrobię.
Po drugie robić codziennie coś co sprawia Ci przyjemność. Ja mam zamiar nie poprzestać na jednym. Codziennie przynajmniej kilka przyjemności sobie dostarczę.
Po trzecie należny zadbać o dobry humor, sporo się uśmiechać i śmiać. Trzeba przyznać, że od jakiegoś czasu faktycznie śmieję się nawet jeśli opowiadam o sprawach, które jeszcze niedawno wywoływały u mnie złość, frustrację czy beznadzieję.
Czwarta porada budzi u mnie sprzeczne uczucia. Radzą w niej sporządzić listę tego co ta osoba uczyniła nam złego i codziennie ją powtarzać. Osobiście jeszcze do niedawna to robiłam, ale teraz mam dość. Postanowiłam zrobić coś innego na to miejsce. Uszyć dla siebie taką kołderkę-patchwork, którą okryję się na wypadek zimna - spraw które smucą, złoszczą czy wobec których jestem po prostu bezradna. Uszyje ją z takich małych kawałeczków z dnia codziennego, które są jasne, wesołe, zachwycają, chociaż są małe. Ciepły deszczyk, pyszne lody, świergot sikorek, błękit nieba, ciekawa książka, ptasie pióro na trawie, znaleziony grosik na ulicy, motyl, który siadł na ramieniu, zapach poziomek czy świeżo zmielonej kawy, kolorowa pocztówka, słodka melodia, lekki wiatr we włosach, promienie słońca ogrzewające skórę, miękki dotyk kociej sierści... By to nie uleciało, zabieram zeszyt by spisywać te drobinki. Na koniec piąta i ostatnia rada: by  kontaktować się z ludźmi, którzy nas akceptują i wpływają pozytywnie na nasze samopoczucie. Jeśli w ich towarzystwie czuję się podbudowana, radosna, lekka, to właśnie takich ludzi mi trzeba. Zatem ludzi tam gdzie jadę nie zabraknie, kryteria zaś znam.
M. zapytał  mnie czy do tego Ciechocinka przyjeżdżają też młodzi ludzie?
Nie wiem - odpowiedziałam. Ale kiedy ja tam przyjadę, to już na pewno będą



sobota, 14 lipca 2018

Wypadek

Tej nocy miałam sen, ale zanim, to położyłam się po ósmej wieczorem i za niedługo już spałam. To było jakieś wszechogarniające zmęczenie, bo o tej godzinie w ogóle nie chodzę spać.  Przed wpół do pierwszej obudził mnie zza okna huk, jakby wystrzał z pistoletu. To był potężny odgłos. Wybudzona tak nagle zastanawiałam się co to, ale zaległa cisza. Tylko, że zamiast spokojnie spać dalej, ja co chwilę się budziłam. Po części dlatego, że zaczęłam śnić makabreski. Od dawna nic mi się nie śniło, za to jawa w moim życiu coraz bardziej przypomina sen wariata. Zatem miło by było dla odmiany śnić coś przyjemnego. Niestety, ten sen na pewno przyjemnym nikt by nie nazwał. W moim mieście na wakacje władze przygotowały sporo remontów, stąd wiele zmienionych tras jeśli chodzi o komunikację miejską. I w tym moim śnie też tak było. Stałam na przystanku wraz wieloma osobami, ale okazało się, że przez wzgląd na remont, przystanek przeniesiono na drugą stronę ulicy, do tego wysokie ogrodzenie zasłaniało widok na jezdnię. Ludzie przechodzili szybko przez nią, ja byłam ostatnia, wyjrzałam ostrożnie zza tego ogrodzenia i zobaczyłam niebieski tramwaj, który nie zwalniał tak jak powinien.  
... potem okazało się, że przejechał jakiegoś mężczyznę. 
Wynoszono go szybko, był przecięty na pół, żył jednak. Strasznie był zły, złorzeczył. Widziałam go. To obcięcie wyglądało jakby ktoś przegryzł pasztetową, nie krwawiło. Widziałam też jak ktoś się schyla pod koła tramwaju, zastanawiałam się po co? Może chce wydobyć resztę tego człowieka? To było okropne, zanim się obudziłam, na myśl mi przyszedł biedny Berlioz z "Mistrza i Małgorzaty".  Nie chciałam takich snów, ale następny znowu okazał się straszny, nie zapamiętałam go, a może nie chciałam zapamiętać, tylko poprosiłam o to by na tym poprzestać. Nie chcę takich snów, nie jestem na nie gotowa i chyba jeszcze długo nie będę. 
Teraz myślę, że to co spotkało tego mężczyznę z mojego snu, to jak pozbawić kogoś dostępu do korzenia. I wszystkiego co się z tym łączy. Kraj, rodzina, przodkowie...

poniedziałek, 12 lutego 2018

Pasek czy wąż?

Ostatnio coś mi się śni,  mam tylko tego świadomość, bo ze snów  nic nie pamiętam. Ale tej nocy zapamiętałam fragment. Walczę w tym śnie z czarnym wężem. Co ciekawe to jest to czarny pasek taki z dzianiny, od swetra. Kiedyś miałam taki sweter, kupiłam go i drugi ciemnobeżowy. Tego pierwszego nie nosiłam bo nie czułam się dobrze w tym kolorze, a spodobał się mojej wtedy przyjaciółce. I odkupiła go ode mnie. Jednak on nie miał paska. Zatem w tym śnie ten czarny pasek, widzę jako pasek, a jednocześnie to groźny atakujący mnie wąż. Jestem zdeterminowana w tych zmaganiach. W końcu nawijam go jak kłębek ciasno na dłoń, teraz nic mi nie może zrobić. Zastanawiam się co dalej robić. Mam jeszcze jeden taki pasek, ale jego jest połowa i nie zamienia się w gada. Z nim mam spokój. W tym śnie raz czuję, że sytuacja jest dla mnie groźna, by za chwilę dostrzegać, że to nic takiego. To zwykły,  dzianinowy czarny pasek. 

sobota, 3 lutego 2018

Słowo patriotyzm

Patriotyzm to dla niektórych bardzo wygodne słowo. Potrafią skutecznie nim szafować, by skryć za nim  swoje łajdactwa. Często niosą je jak sztandar z napisem Honor,  Bóg, Ojczyzna, Braterstwo. Jeśli można by ten sztandar dać pod słońce, to pod tymi napisami widać wyraźnie inne:  tchórzostwo, dwulicowość, zdrada, zysk za wszelką cenę, bestialstwo, egoizm, sadyzm. Niektórzy potrafią się szczelnie owinąć  w te sztandary i wyrażać troskę o czystość rasy, ochronę ziemi, tradycji czy wiary, by przy tym budzić  lęk i  nienawiść do tych  innych. 
Bycie patriotą to nie to samo co stwarzanie pozorów bycia nim. Ci pierwsi z reguły nie używają słowa patriotyzm, ci od pozorów zawsze.

piątek, 2 lutego 2018

Grząskie bagno

Śniłam nad ranem dość wyraźny sen. Jechałam z M. samochodem, on prowadził. Droga była dwupasmowa, zwykła, taka jak przez wioski. W pewnym momencie jakieś inne samochody były na drodze, któryś stał na poboczu, jakieś drobne zamieszanie. M. zamiast skręcić, bo tak prowadziła droga, pojechał prosto i samochód z impetem wjechał w bagno.  Od razu do połowy w nim się znalazł. Szybko udało mi się wydostać z pojazdu, choć wyglądało to wszystko groźnie i beznadziejnie. Stałam na brzegu i nie miałam na sobie najmniejszego śladu błota.  Jednak M. nie wysiadał, tylko z zapałem zaczął wyciągać fotele i podawać je mi. Ktoś jeszcze stał przy mnie i pomagał. W śnie to było takie wykonalne, że samochód jest zamknięty, kierowca na swoim miejscu i wyciąga siedzenia. Ja myślałam, że M. chce uratować ten swój samochód albo choć jego część. Bagno wciągało coraz bardziej pojazd i jego w nim. Za chwilę już się nie wydostanie i nikt nie będzie wstanie mu pomóc. Straci życie, a to co ratował nie było tego warte.

sobota, 27 stycznia 2018

Radość i swoboda

Przypomniałam sobie jak wiele lat temu uczyłam się jazdy konnej. Z początku trener nie pozwolił używać strzemion. Po pewnym czasie umiałam sobie dobrze radzić  bez nich. Utrzymanie się na końskim grzbiecie ułatwiało dobre trzymanie się nogami boków konia. Było jednak siodło. Tutaj nie ma siodła, strzemion, jedynie wodze. Podziwiam, tęsknię za tym czymś co można nazwać porozumieniem i zaufaniem ... wiatrem we włosach, radością i ... wolnością. 

środa, 24 stycznia 2018

Ukrywam łzy

10 grudnia 2006
zimno.
to znaczy jak na dobrze zaawansowany już grudzień nie aż tak.
w sercu zimno.
straszno.
duszno.
na ciele też zimno. zimne poty, gorące poty…
i wcale nie ukrywam łez tylko płaczę godzinami.
smutno.
To post jednej z blogowiczek na Onecie. Za chwilę wszystkie te blogi przestaną istnieć. Jakoś szkoda, a w szczególności tych blogów, których właściciele przestali istnieć w realnym świecie, a wyraźny ślad po nich został na blokowisku. Ta młoda kobieta odeszła nagle w lipcu 2008. Bardzo lubiłam zaglądać do niej, choć nigdy nie zostawiłam tam komentarza. Dzisiaj zajrzałam i pomyślałam, że mogłabym sama napisać dzisiaj tak:
zimno.
to znaczy jak na dobrze zaawansowany już styczeń nie aż tak.
w sercu zimno.
straszno.
duszno.
na ciele zimno...
i ukrywam łzy całymi godzinami nie płacząc.
smutno.

Dzieci

Sen z poprzedniej nocy 22-23 stycznia 2018. Do spania wzięłam ze sobą kryształ górski, prosząc by mi zesłał sen i bym go zapamiętała. Sen jest o dzieciach, a w sumie to dwa oddzielne zdarzenia w czasie jednego snu.
Mam pod opieką niemowlę, to chyba chłopiec, chociaż może to dziewczynka? Ale nie jest to istotne. To dziecko jeszcze nie siedzi, ani nie raczkuje. Nie jest zdrowe, bo lekarz przepisał antybiotyk i ja mu go podaję co kilka godzin. Potem jest tak, że kompletnie zapominam o tym dziecku i gdy nagle je dostrzegam, widzę że pieluszkę przesikało, śpiochy na pupie są mokre i jedna z nogawek też. Chcę dziecko jak najszybciej przebrać by się nie przeziębiło,  biorę je na ręce. Potem uzmysławiam sobie, że przecież od kilku dni nie podałam mu antybiotyku i w myślach roztrząsam problem co dalej z przerwaną kuracją. Czy zaprzestać podawania leku czy też do tego wróci? Myślę co powiedzieć lekarzowi, jak się usprawiedliwić, czy nic nie mówić? Dostrzegam jednak że dziecko dobrze się czuje, tylko wystarczy je umyć i przebrać. Kładę je więc na stole, by przygotować do mycia, ale robię to tak nieostrożnie jak kiedyś w realu  mój mąż z najstarszym synem, gdy ten był niemowlęciem. Dziecko uderza główką o stół, ale nie płacze. Ja ganię się za taką niedbałość i nieostrożność. Podnoszę niemowlę do pozycji siedzącej, a ono wtedy radośnie zaczyna się śmiać do mnie. Jest to taki fajny specyficzny dziecięcy śmiech, którym mnie zaraża, śmieję się też radośnie, przytulam dziecko serdecznie. Staje mi się bardzo drogie. Chcę by inni dostrzegli jaki to wspaniały brzdąc. 
Potem śni mi się Kamil. Jest taki jak obecnie, dorosły. Robi zakupy w jakim supermarkecie a ja pojawiam się przy nim przy kasie, kiedy zakupione produkty wkłada do torby. Niby to ja mam finansować te jego zakupy, ale nie jestem zadowolona z tego co kupił, bo jest kilka rodzaju cukru, zwykły i w kostkach, pudełko się rozwala i widzę jak te kostki zbiera . Ja wiem że tego cukru jest za dużo, że to nie jest zdrowe i postanawiam, że niech sam płaci, ja tego finansować  nie będę. Potem Kamil mówi, że musi zrobi siku.  Mówię, że niech idzie tam, pokazuję taką trochę zeschniętą trawę, trawnik-nieużytek, którą ktoś skosił. Ale syn nagle robi się taki mały, jakieś 7-8 lat i jest taki bezradny, ja zastanawiam się jak u pomóc, że chyba muszę iść z nim w jakieś ustronne miejsce, bo on nie umie nic znaleźć i się wstydzi. 
Wiem, gdy się budzę, że pierwsza część snu dotyczy książki, a druga syna.

piątek, 19 stycznia 2018

Niebo

Jak ci spalą dom, spalą dach, to masz przepiękny widok na niebo.

przysłowie buddyjskie

Keanu

Widzisz tych ludzi za mną?
Śpieszą się do pracy i nie zwracają na nikogo uwagi.
Czasem jesteśmy tak pochłonięci codziennym życiem,
że zapominamy o tym, by znaleźć czas na cieszenie się nim.
Jesteśmy jak zombi.
Warto podnieść wzrok i wyjąć słuchawki z uszu.
Przywitaj się z kimś, przytul kogoś, kto wygląda, jakby cierpiał.
Pomóż komuś.
Przeżyj każdy dzień tak, jakby miał być tym ostatnim.
Przez kilka lat miałem depresję. Nikomu o tym nie mówiłem.
Musiałem z nią walczyć.
Osoba, która powstrzymywała mnie od bycia szczęśliwym to JA.
Każdy dzień jest cenny, więc traktujmy go w ten właśnie sposób.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, więc żyj dniem dzisiejszym.
Mam nadzieję, że będziecie udostępniać ten post i rozszerzycie miłość.

niedziela, 14 stycznia 2018

Ukaz

Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego.

Ukaz cara Rosji Piotra I z dnia 8 grudnia 1708 r.

Postacie i wydarzenia


Z książki „Iluzja, czyli człowiek, który nie chciał być mesjaszem”:
Każda postać, wszystkie wydarzenia twojego życia istnieją, gdyż ty je narysowałeś. 
Co postanowisz nimi zrobić, zależy od ciebie.Richard Bach

wtorek, 9 stycznia 2018

Odkrycie

„Wieczorami czytałam i spacerowałam całymi milami wzdłuż plaży, pisząc kiepskie wiersze i bezustannie szukając kogoś wspaniałego, kto wyszedłby z ciemności i odmienił moje życie. Nigdy nie przyszło mi nawet przez myśl, że tą osobą mogę być ja sama.”
                                                                    Anna Quindlen


Czerwone światła w nocy

Nad ranem miałam sen o małych, czerwonych światłach, które M. dostał. To były trzy komplety po dwa światełka, które przepisy pozwalały zamontować z boku samochodu. Uważałam, że to dobry pomysł by umieścić je w naszym samochodzie. Zwiększały bezpieczeństwo jazdy. Nasza Astra byłaby dzięki nim lepiej widoczna na drodze. Zwłaszcza nocą.