„Wieczorami
czytałam i spacerowałam całymi milami wzdłuż plaży, pisząc kiepskie wiersze i
bezustannie szukając kogoś wspaniałego, kto wyszedłby z ciemności i odmienił
moje życie. Nigdy nie przyszło mi nawet przez myśl, że tą osobą mogę być ja
sama.”
Anna Quindlen
Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania.
wtorek, 9 stycznia 2018
Czerwone światła w nocy
Nad ranem miałam sen o małych, czerwonych światłach, które M. dostał. To były trzy komplety po dwa światełka, które przepisy pozwalały zamontować z boku samochodu. Uważałam, że to dobry pomysł by umieścić je w naszym samochodzie. Zwiększały bezpieczeństwo jazdy. Nasza Astra byłaby dzięki nim lepiej widoczna na drodze. Zwłaszcza nocą.
wtorek, 2 stycznia 2018
niedziela, 3 grudnia 2017
Sny w trakcie terapii
sen z 13 listopada 2017 nad ranem
O drugiej w nocy obudziłam się, bolała mnie głowa. Zjadłam kanapkę z dżemem, czego z reguły nigdy w nocy nie robię, ale czułam, że tak muszę. Teraz myślę że miałam wysokie ciśnienie i w ten sposób je obniżyłam. Poszłam spać i chciałam by mi się coś przyśniło.
Jestem z grupą dzieciaków, takich 8-12 lat. W tym śnie czuję się młodsza, albo tak wyglądam. Jest ze mną chłopiec taki 8-11 lat, który coś narozrabiał i za karę miał szlaban, nie miał iść na koncert. Ale ja go zabrałam razem z innymi dziećmi. Starałam się ulokować siebie i dzieci jak najdalej od wejścia, by nas nie znaleźli ci co nałożyli na tego chłopca karę. On miał takie ciemne, czarne włosy, troszkę sterczące jak Marcin. To był mały Marcinek. Sala przypominała tę z terapii, tylko była większa, a krzesła tak właśnie stały na około. I na środek weszła młoda dziewczyna z gitarą. Ja wcześniej uderzyłam się mocno w nogę, w goleń i noga była spuchnięta i bałam się czy jej nie złamałam. Ta dziewczyna stanęła na środku i powiedziała otwarcie, że jak miała czternaście lat to została zgwałcona i złamano jej nogę. Ten chłopiec co był ze mną zaczął ją wołać i mówić, że mnie spotkało to samo i ona podeszła. Ja wiedziałam, że to znak równości, że ta czternastaka to inaczej piątka i że w moim przypadku chodzi o piątą klasę. W realu, kiedy Piotr opowiadał o spotkaniu z umierającym na podwórzu człowiekiem, a spytałam ile miał wtedy lat, on odpowiedział, że był w piątej klasie i wtedy sobie przypomniałam, że na samym początku o tym mówił, że był w piątej klasie kiedy to się mu przydarzyło. W śnie ten motyw został wykorzystany. W piątej klasie miałam 11 lat. Gosia oglądając moje zdjęcia z tego okresu orzekła, że mam energię dziecka z Oświęcimia. Ja niewiele pamiętam z tego okresu, mam taką dziurę w pamięci. Wiem, że w piątej klasie gwałtownie zaczęłam rosnąć i miałam prawie wzrost dorosłej kobiety, byłam jednak bardzo chuda, często mdlałam i zaczęłam nosić okulary. W tym śnie tylko patrzyłam na spuchniętą nogę i jakoś wzrokiem wewnętrznym nie widziałam złamania, bardzo się martwiłam by go nie było. Kiedy się obudziłam, byłam roztrzęsiona, wiedziałam że to prawda, że to miało miejsce, ze to piata klasa, bardzo płakałam i obudziłam męża by zapisał sen, bo nie byłam wstanie sama tego zrobić.
Sen potem opowiadam na terapii. Jakoś nie kojarzę go z terapią, ale terapeutka od razu mówi, ze widać to ja prowadzę grupę na koncert i że niektórzy wolą słuchać muzyki , bawić się zamiast pracować. Dociera do mnie potem co naprawdę się stało, ze to leczenie duchowe, ze dlatego tej o wilczych oczach nie ma. Musiała się oddalić, by mogła pojawić się w moim śnie i mnie uleczyć. Jest tą dziewczyną. Zatem stąd te złe oczy, świdrujące, ten sarkazm, zimno, dlatego mnie wpuściła, dlatego poznałam ten zimny wychów cieląt, to wychowanie psów haski, że jedyną nagroda jest brak kary.
Za parę dni sen, jakieś przyjęcie?, są jacyś ludzie, na podłodze widzę takiego chłopca około 9 miesięcy, ma takie króciutkie włoski na głowie i drugi szkrab, taki sam, próbuje na niego się wgramolić, ale nie bardzo daje rade, ja wiem, ze dzieci są za małe by się razem bawić. Gdy się zbliżam, ten pierwszy maluch mówi do mnie: no weź się w końcu za moje wychowanie. Jestem tym tak zdumiona, że się budzę.
Potem kolejny sen (1-2 grudnia 2017)
Mam w ręku kartki, takie jak kupowałam na pocztówki. Mają różną fakturę. Ja to widzę dokładnie, bo światło słoneczne tak pada, że te kartki nie mają dla mnie tajemnic, prześwitują. Ja widzę każde zagięcie, wypukłość, odbity ślad dna filiżanki, wszystko. Inni mają tez kartki, ale nic nie są wstanie dostrzec. U nich światło słoneczne tak nie pada. Zastanawiam się co zrobi, może lepiej nic nie mówić, bo i tak mi nie uwierzą w to co widzę. Potem przez moment widzę twarz Nicole Kidman. Jest zła i o coś mnie oskarża, o czary? Jestem tym bardzo zaskoczona, bo tego się po tej osobie nie spodziewałam.
Potem w realu trafiam w telewizji na film z tą aktorką, jest w nim czarownicą i jest na jednego mężczyznę bardzo zła.
niedziela, 5 listopada 2017
Ryby
Monachopsis – subtelne, ale uporczywe poczucie, że ustawicznie jesteśmy nie na swoim miejscu. Że ciągle jesteśmy w obcym sobie środowisku, jak ryby wyjęte z wody, jak foki na plaży. Niezdarni, nieporadni, nie umiemy się skupić, odnaleźć, ogarnąć. Tłoczymy się wśród innych niedostosowanych i nawet nie potrafimy się rozeznać, że tutaj blisko, ledwie za rogiem, szumi świat któremu byliśmy przeznaczeni, świat w którym bylibyśmy jak ryby w wodzie, naturalnie, lekko i bezwysiłkowo u siebie.
https://pixabay.com/pl/horoskop-astrologia-zodiak-ryb-639125/piątek, 3 listopada 2017
Kontener
Sen sprzed kilku dni:
Chodziłam nago po budynku, to był chyba jakiś akademik, mgliście pamiętam, że z kimś mieszkałam w pokoju. Ciało miałam bez skazy takiej dwudziestolatki i w śnie to było dla mnie naturalne, jakby moje ciało nigdy się nie zestarzało. Od czasu do czasu przysłaniałam je ręcznikiem, bo tylko ja byłam nago, inni byli ubrani. Choć nikt do mnie nic nie mówił, nie zaczepiał, a ja dobrze się czułam we własnej skórze, to jednak oczekiwałam, że ktoś może się źle zachować w stosunku do mnie... i jednak było to od czasu do czasu krępujące, że wszyscy są ubrani ja nie. Wtedy owijałam się ręcznikiem. Potem usłyszałam, że ktoś będzie szykował wesele na takiej działce. Oknem ujrzałam przygotowania, w ogrodzie stawiany był duży kontener dla tych gości weselnych. Za pomocą ogromnego helikoptera to robiono. Nagle dojrzałam orła, był jak te amerykańskie z jasną głową, ale ja wiedziałam, że to polski bielik. Byłam dumna, że go widzę. Leciał w lewą stronę. Ten jego tył przypominał taką kurę i lot z początku był taki trochę jak kury, ale ja wiedziałam że to orzeł, potem zmienił kierunek leciał w prawo, już jak orzeł prawdziwy, i siadł na ogrodzeniu i krzyczał chrapliwie na ten kontener, i na ten helikopter olbrzymi, denerwowało go to, ostrzegał innych. Ale choć był dużym ptakiem, to niewiele, a raczej nic nie mógł zdziałać wobec tej bezdusznej ogromnej maszyny na niebie, tym bardziej że nikt tego ptaka nie dostrzegał, tylko ja.
niedziela, 15 października 2017
Tarot, parasole, dzieci i wiatr
Sen sprzed kilku dni.
Pożyczyłam jakiejś młodej dziewczynie, bo o to prosiła, karty do tarota Wildwood. Jednak zawiał wiatr, ona ich nie utrzymała w ręce i część z kart wylądowała w rzece. Widziałam je na tafli wody, bo stałam z tą dziewczyną na moście. Nic już się nie dało zrobić. Kołatała mi myśl, że mam jeszcze jedne takie karty.
obrazek stąd https://tuitarotblog.wordpress.com/2016/06/26/deck-interview-wildwood-tarot/
Potem widziałam takie trzy duże parasole, wręcz takiej wielkości jak te z kawiarenek. Były na polu, leżały jeden przy drugim rozłożone, tak jak się daje parasolkę po deszczu. Znowu wiatr je zaczął porywać, byłam z nim bez szans. Nie byłam wstanie ich dogonić. Wracając znalazłam niemowlę, było porzucone na śmierć, leżało przy kałuży w brudnych śpioszkach, przemoczone. To był chłopczyk z taką zniekształconą twarzą, nie był urodziwy. Ale ja szybko podniosłam dziecko i pobiegłam do domu by nim się zająć. Po drodze zastanawiam się jak ktoś to mógł zrobić. Myślałam też o znalezieniu dla niego domu. Gdy zaczęłam zdejmować z dziecka śpiochy, okazało się być śliczną małą dziewczynką, taką jak z obrazów Muszyńskiej. Postanowiłam zostawić tą dziewczynkę dla siebie. Byłam uradowana i szczęśliwa.
wtorek, 26 września 2017
Wściekłość, frustracja i alergia
Zajrzałam na pewną stronę, http://fragmentyzdrogi.pl/?p=21242 a tam przeczytałam to:
Niedziela…
Dzisiejsza Informacja z Włoch o polskim małżeństwie które wyszło w sobotę na spacer brzegiem morza…, wprawia mnie w podły nastrój i wściekłość…
Wcześniej Gdańsk, Łódź…
Nie mam chrześcijańskiego usposobienia dla sprawców zbiorowego gwałtu, dla tego czegoś,czego nie można podciągnąć do nazywania ludźmi. Moja Chrześcijańska wrażliwość, współczucie, miłosierdzie, nadstawienie drugiego policzka… odnośnie sprawców, kończą się w każdej chwili kolejnego wybuchu, przejechania spacerowiczów. gwałtu…
Dobija mnie dodatkowo telewizyjny obraz stawiania zniczy i kwiatów w miejscach mordów ( nie zamachów ) przez…mężczyzn. Stawianie zniczy i kwiatków pozostawmy kobietom i dzieciom. Od siebie i innych mężczyzn po mimo życia w duchu i w kulturze chrześcijańskiej.oczekuję czegoś innego…
Poczułam, że weszłam w koszmar świata zatem coś od siebie musiałam napisać temu komuś, a potem doszłam do wniosku, że nie. Że tutaj sobie to zostawiam.
Oh, my god! Widać patriarchat wyłazi jak słoma z butów. Proponuję zatem dalej tę "szlachetną" myśl rozwinąć i nie tylko kwiaty i znicze pozostawić kobieta i dzieciom, ale także im pozostawić śpiewanie nostalgicznych piosenek i fotografowanie kwiatuszków, sarenek i motylków;)) zaś od "prawdziwych" mężczyzn oczekujmy czegoś innego. Czego? A to już zostawiam w gestii autora postu, bo nie sprecyzował tego.
PS. Należy bardzo staranie przyjrzeć się temu czym nas w dzieciństwie "nakarmiono", bo można siać niechcący "chwasty" dalej.
Prawdziwi mężczyźni palą znicze i składają kwiaty tak jak prawdziwe kobiety i dzieci. Oczywiście, że można i należy działać też inaczej, ale jeśli ktoś twierdzi że mężczyznom kwiaty i znicze nie uchodzą, a kobietom inne działania, to niech zrobi remanent we własnej głowie zanim takie "prawdy" zacznie siać. To co się przydarzyło tej parze mnie także wprawiło w przygnębienie, złość. Buntuję się, ale ten fragment wypowiedzi o roli mężczyzn i kobiet także wywołał moją frustrację. Widać mam alergię na patriarchat i męski szowinizm, nawet jeśli wynika on z troski o kobiety;)))
PS.2 Polecam film oparty na faktach "Niewygodna prawda", aby zobaczyć że tak jak mężczyźni, tak i kobiety potrafią zadziałać odpowiednio na niesprawiedliwość.https://www.youtube.com/watch?v=hS4-hnuPnBA
niedziela, 27 sierpnia 2017
Buka i dwie Punie
Mówią, że nie zmienisz na lepsze świata biorąc jednego psa ze schroniska. Ale na pewno można tym zmienić na lepsze świat tego jednego psa.
Jej imię brzmiało Punia, ale podobno w schronisku psy mają numery, zatem nic specjalnego się nie stało, gdy zmieniłam jej imię na Buka. Nowe imię, nowe życie.
Buka to takle smutne kosmate stworzenie z Muminków. Samotne i niechciane. Pragnące się ogrzać i mieć przyjaciół. Nasz Buka już ma: ciepło, poczucie bezpieczeństwa. I bardzo dobre żarcie:)
PS.Zadzwoniłam niedawno do wolontariuszki ze schroniska skąd adoptowaliśmy piesę. Zapisałam numer tej osoby pod nazwą Punia. I tak mi się wyświetlała w komórce. Okazało się, że ja jej też się wyświetlałam jako Punia. Bo też sobie tak mnie zapisała w telefonie.
PS.Zadzwoniłam niedawno do wolontariuszki ze schroniska skąd adoptowaliśmy piesę. Zapisałam numer tej osoby pod nazwą Punia. I tak mi się wyświetlała w komórce. Okazało się, że ja jej też się wyświetlałam jako Punia. Bo też sobie tak mnie zapisała w telefonie.
niedziela, 2 lipca 2017
Strata
Fragment snu sprzed kilku dni:
Obserwuje parę młodych ludzi. Ona wcześniej go zostawiła, ale teraz wróciła. Jest niepoważna, niedojrzała i nie kocha go. On zakochany w niej, ale teraz już ostrożniejszy. Już nie ma w nim takiej ufności jak przedtem. Jednak pozwala jej by z nim była. Gdzieś razem wyjeżdżają. On już wychodzi ona zaraz za nim, ale jeszcze uchyliła okno. Jest bezmyślna. Wiem, że będzie jakiś gwałtowny deszcz, ulewa i zaleje to mieszkanie właśnie przez to uchylone okno. Ona tego nie zrobiła specjalnie, ale brak jej wyobraźni, nie umie przewidywać. On jest przekonany, że dobrze to mieszkanie zabezpieczył, nie widzi tego co zrobiła ona. TERAZ JA WIEM, ŻE ONI JUŻ RAZEM NIE WRÓCĄ. TEN ZWIĄZEK SIĘ ROZWALI. A TO MIESZKANIE JEST JEGO. CZEKA GO STRATA.
czwartek, 22 czerwca 2017
Sukienka
Sen sprzed kilku dni.
Szybko ubrałam jakaś swoją sukienkę. Mąż zwrócił mi uwagę, że ona jest brzydka , ale ja z kolei w ogóle na to nie zwracałam uwagi. Było jakieś sprzątanie i spieszyłam się, byłam mocno zajęta. Potem jakaś znajoma, Ula?, dość dosadnie określiła to moje odzienie i wtedy spojrzałam w lustro. No to faktycznie wyglądało okropnie, jakiś worek z jednym grubym ramiączkiem, zgrzebne to i źle się układające, krzywe. Pomyślałam, że zaraz to zdejmę, tylko skończę i jeszcze wiedziałam, że mam ładniejsze ubrania, ale nie było w nich czegoś naprawdę eleganckiego. Tylko ja nie czułam potrzeby wystrojenia się, a jedynie ładnego wyglądu.
Szybko ubrałam jakaś swoją sukienkę. Mąż zwrócił mi uwagę, że ona jest brzydka , ale ja z kolei w ogóle na to nie zwracałam uwagi. Było jakieś sprzątanie i spieszyłam się, byłam mocno zajęta. Potem jakaś znajoma, Ula?, dość dosadnie określiła to moje odzienie i wtedy spojrzałam w lustro. No to faktycznie wyglądało okropnie, jakiś worek z jednym grubym ramiączkiem, zgrzebne to i źle się układające, krzywe. Pomyślałam, że zaraz to zdejmę, tylko skończę i jeszcze wiedziałam, że mam ładniejsze ubrania, ale nie było w nich czegoś naprawdę eleganckiego. Tylko ja nie czułam potrzeby wystrojenia się, a jedynie ładnego wyglądu.
niedziela, 4 czerwca 2017
Urbancard
To sen sprzed kilku dni. Śniłam, że jadę środkiem komunikacji miejskiej, nie pamiętam czy był to tramwaj czy autobus. Jestem z dwoma kobietami, to jest niewyraźne, ale chyba to była moja przyjaciółka i córka. Jest kontrola biletów i ja szukam tego biletu a jednocześnie wiem, że go nie mam, nie skasowałam, ale jestem taka zmęczona, powolna, zrezygnowana i trochę zła że mam zapłacić karę, a ten kanar stoi nade mną. Zależy mi już tylko na tym, aby te kobiety uniknęły kontroli. Zatem podaje jakieś stare bilety, a potem nagle przypominam sobie z cała ostrością, że przecież mam urbancard i że karta jest ważna na wszystkie linie. I tak sobie myślę, że jestem na drodze tego kontrolera, po coś mu się pojawiłam w życiu, więc mówię do niego, że wystarczyło spytać, czy mam bilet miesięczny, a nie zakładać, że jadę na gapę.
środa, 31 maja 2017
Zostaję
Mój piątkowy wyjazd do stolicy stanął pod znakiem zapytania. Aż znak zniknął. Wczoraj lekarka stwierdziła u mnie zapalenie oskrzeli. Odwołałam zajęcia. Jak zaczynałam je w kwietniu, to w przeddzień miałam wypadek. Z ręką w chuście pojechałam, choć było trudno. Ale z chorymi płucami, katarem jak guma arabska i kaszlem jak ze studni, uziemiło mnie - muszę zostać w domu.
Nic mi się nie śniło, ale właśnie przeczytałam na Onecie wiadomość, która widzi mi się jako sen wariata. Chciałabym, aby się świat obudził. A przynajmniej pewien przedstawiciel prawa w naszym Państwie.
niedziela, 28 maja 2017
Polegiwanie
Od poprzedniej soboty coś mnie bierze, aż w końcu wzięło na całego Odwołałam masaż u fizjoterapeuty, bo z gorączką nie pójdę. Zatem poleguję grzecznie w łóżeczku.
Trochę oglądam TV i czynię ciekawe obserwacje dzięki kociemu behawioryście. Pan Jackson Galaxy budzi mój podziw i szczerą sympatie. To dzięki jego spostrzeżeniom i wiedzy uczę się rozumieć moją kotkę. Na szczęście nie jest kotem z piekła rodem, a raczej bardzo miłym i sympatycznym zwierzakiem. Od kiedy dzieci się wyprowadziły, stała się przylepą. Przylepia się do mnie. Lubi się przytulać, chce być głaskana. Już nie jestem dla niej tylko saszetką na dwóch nogach, ale kimś za kim tęskni i z kim chce być blisko. Kiedy zbyt długo jestem przy kompie, Fifi kładzie się na mojej ręce z myszą no i to utrudnia pracę, bo kotka niby zasypia, a ja staram się jak najmniej ręka ruszać. Ale to już nie praca, zatem albo kończę albo próbuję się oswobodzić. A kot z kolei nie daje za wygraną. Może gdyby to był jedynie rękaw to bym go obcięła, ale z ręka się nie pożegnam, zatem trudno, ale trzeba w końcu stanowczo rękę uwolnić.
Oczywiście Fifi ma kilka ulubionych miejsc, na przykład parapet okna. A jeśli jest tam jakiś kwiatek, to może nadać się jako poduszka. Taka poduszka już nie ucieknie.
Co do snów, to ostatnio bardzo mało śnię, ale miałam krótki sen erotyczny. To był niby stan wojenny, ale tak jakoś nie na poważnie. Ukrywałam się. Polegało to na tym, że leżałam nago w łóżku, przekryta cała, oprócz głowy, kołdrą. Leżał też ze mną jakiś mężczyzna, na którego nie zwracałam uwagi, dopóki ktoś nie zapytał, czy go nie podniecam. Leżeliśmy na łyżeczki, oboje przykryci jedną kołdrą, on za mną. I wtedy poczułam że faktycznie go podnieciłam. Odczułam, że jest to u niego dość sporych rozmiarów. I przyszła mi do głowy taka myśl: a co by się stało, gdybym odwróciła się do niego twarzą? Kiedy się obudziłam, śmiałam się z tego snu, bo trzeba przyznać że wrażenie dotyku było w nim bardzo wyraźne.
poniedziałek, 1 maja 2017
A dlaczego by nie
Mała czarna z mlekiem sojowym na dobry początek dnia... a wysokie obcasy już nie dla mnie, niech męczą się inni, a ja chętnie popatrzę;))
https://www.youtube.com/watch?v=zOVPlw_QC1o
https://www.youtube.com/watch?v=Wh_YH_e0uOA
https://www.youtube.com/watch?v=zOVPlw_QC1o
https://www.youtube.com/watch?v=Wh_YH_e0uOA
sobota, 15 kwietnia 2017
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
Wygodne fotele i wózek inwalidzki
Dwa moje sny sprzed kilku nocy.
Fotele i szczupaki
Fotele i szczupaki
Kupiliśmy samochód. W śnie nie wiem jaka to marka. Na pierwszy plan rzucają się fotele. Wyglądają jak takie do mieszkania fotele i kanapy, ale mnie to nie dziwi. Są skórzane, brązowe, bardzo wygodne, tyle że już nie nowe i mają widoczne ślady użytkowania. Myślę o tym, że można je trochę podreperować, ale że będą nam dobrze służyć. Poprzedni właściciel samochodu zostawił dwa wiadra ryb i teraz jesteśmy nad wodą, Odnoszę wrażenie, ze jest z nami młodszy brat męża. A mąż te ryby wypuszcza do wody, bo nie bardzo może coś z nimi zrobić teraz. Ta woda to duży zamknięty zbiornik. Chyba jezioro. Widzę kamieniste dno i czystą wodę, i wypuszczane ryby. To wszystko są większe lub mniejsze szczupaki. Widzę wyraźnie każdą wypuszczana rybę. Niektóre szczupaki gładka płyną na głębinę, niektóre oszołomione jakiś czas stoją przy dnie, a dopiero potem odpływają. Są to ładne zdrowe ryby. Żadna nie wypływa, nie przewraca się na grzbiet. Zastawiam się czy to nie zaburzy równowagi w tej wodzie, ale oceniam, że nie, bo zbiornik jest duży.
Niebezpieczny wypadek
Poruszam się na pożyczonym wózku inwalidzkim. Jest nowy. Zjeżdżając na chodnik przejeżdżam trochę dalej i wpadam do bardzo głębokiego rowu. Udaje mi się złapać krawędzi, ale wózek spada, tam jest błoto, czarny szlam, jakieś przegniłe liście i BARDZO niebezpiecznie. Podchodzi zaraz młody mężczyzna. Chce mi pomóc, ale ja boję się czy mnie utrzyma i czy czasem nie spadniemy razem. Aby mnie uratować musi się mocno zaprzeć nogami. Jest też jeszcze jakiś młodszy chłopak. Wiem, że muszę ich poinstruować by bezpiecznie mnie wyciągnęli. Zastanawia się też co z tym wózkiem, jak będzie ze zwrotem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














