Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

środa, 31 maja 2017

Zostaję

 Mój piątkowy wyjazd do stolicy stanął pod znakiem zapytania. Aż znak zniknął. Wczoraj lekarka stwierdziła u mnie zapalenie oskrzeli. Odwołałam zajęcia. Jak zaczynałam je w kwietniu, to w przeddzień miałam wypadek. Z ręką w chuście pojechałam, choć było trudno. Ale z chorymi płucami, katarem jak guma arabska  i kaszlem jak ze studni, uziemiło mnie - muszę zostać w domu.
Nic mi się nie śniło, ale właśnie przeczytałam na Onecie wiadomość, która widzi mi się jako sen wariata. Chciałabym, aby się świat obudził. A przynajmniej pewien przedstawiciel prawa w naszym Państwie. 


niedziela, 28 maja 2017

Polegiwanie

Od poprzedniej soboty coś mnie bierze, aż w końcu wzięło na całego  Odwołałam masaż u fizjoterapeuty, bo z gorączką nie pójdę. Zatem poleguję grzecznie w łóżeczku.
Trochę oglądam TV i czynię ciekawe obserwacje dzięki kociemu behawioryście. Pan Jackson Galaxy budzi mój podziw i szczerą sympatie. To dzięki jego spostrzeżeniom i wiedzy uczę się rozumieć moją kotkę. Na szczęście nie jest kotem z piekła rodem, a raczej bardzo miłym i sympatycznym zwierzakiem. Od kiedy dzieci się wyprowadziły, stała się przylepą. Przylepia się do mnie. Lubi się przytulać, chce być głaskana. Już nie jestem dla niej tylko saszetką na dwóch nogach, ale kimś za kim tęskni i z kim chce być blisko.  Kiedy zbyt długo jestem przy kompie, Fifi kładzie się na mojej ręce z myszą no i to utrudnia pracę, bo kotka niby zasypia, a ja staram się jak najmniej ręka ruszać. Ale to już nie praca, zatem albo kończę albo próbuję się oswobodzić. A  kot z kolei nie daje za wygraną. Może gdyby to był jedynie rękaw to bym go obcięła, ale z ręka się nie pożegnam, zatem trudno, ale trzeba w końcu stanowczo rękę uwolnić.


Oczywiście Fifi ma kilka ulubionych miejsc, na przykład parapet okna. A jeśli jest tam jakiś kwiatek, to może nadać się jako poduszka. Taka poduszka już nie ucieknie.


Co do snów, to ostatnio bardzo mało śnię, ale miałam krótki sen erotyczny. To był niby stan wojenny, ale tak jakoś nie na poważnie. Ukrywałam się. Polegało to na tym, że leżałam nago w łóżku, przekryta cała, oprócz głowy, kołdrą. Leżał też ze mną jakiś mężczyzna, na którego nie zwracałam uwagi, dopóki ktoś nie zapytał, czy go nie podniecam. Leżeliśmy na łyżeczki, oboje przykryci jedną kołdrą, on za mną. I wtedy poczułam że faktycznie go podnieciłam. Odczułam, że jest to u niego dość sporych rozmiarów. I przyszła mi do głowy taka myśl: a co by się stało, gdybym odwróciła się do niego twarzą? Kiedy się obudziłam, śmiałam się z tego snu, bo trzeba przyznać że wrażenie dotyku było w nim bardzo wyraźne.

poniedziałek, 1 maja 2017

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wygodne fotele i wózek inwalidzki

Dwa moje sny sprzed kilku nocy.
Fotele i szczupaki
Kupiliśmy samochód. W śnie nie wiem jaka to marka. Na pierwszy plan rzucają się fotele. Wyglądają jak takie do mieszkania fotele i kanapy, ale mnie to nie dziwi. Są skórzane, brązowe,  bardzo wygodne, tyle że już nie nowe i mają widoczne ślady użytkowania. Myślę o tym, że można je trochę podreperować, ale że będą nam dobrze służyć. Poprzedni właściciel samochodu zostawił dwa wiadra ryb i teraz jesteśmy nad wodą, Odnoszę wrażenie, ze jest z nami młodszy brat męża. A mąż te ryby wypuszcza do wody, bo nie bardzo może coś z nimi zrobić teraz. Ta woda to duży zamknięty zbiornik. Chyba jezioro. Widzę kamieniste dno i czystą wodę, i wypuszczane ryby. To wszystko są większe lub mniejsze szczupaki. Widzę wyraźnie każdą wypuszczana rybę. Niektóre szczupaki gładka płyną na głębinę, niektóre oszołomione jakiś czas stoją przy dnie, a dopiero potem odpływają. Są to ładne zdrowe ryby. Żadna nie wypływa, nie przewraca się na grzbiet. Zastawiam się czy to nie zaburzy równowagi w tej wodzie, ale oceniam, że nie, bo zbiornik jest duży.
Niebezpieczny wypadek
Poruszam się na pożyczonym wózku inwalidzkim. Jest nowy. Zjeżdżając na chodnik przejeżdżam trochę dalej i wpadam do bardzo głębokiego rowu. Udaje mi się złapać krawędzi, ale wózek spada, tam jest błoto, czarny szlam, jakieś przegniłe liście i BARDZO niebezpiecznie. Podchodzi zaraz młody mężczyzna. Chce mi pomóc, ale ja boję się czy mnie utrzyma i czy czasem nie spadniemy razem. Aby mnie uratować musi się mocno zaprzeć nogami. Jest też jeszcze jakiś młodszy chłopak. Wiem, że muszę ich poinstruować by bezpiecznie mnie wyciągnęli. Zastanawia się też co z tym wózkiem, jak będzie ze zwrotem.



piątek, 17 marca 2017

Krótka informacja o informacji

Piszę to dla jednej osoby, ale mogą wszak skorzystać inni.
Żyjemy w trójwymiarowym świecie. Jego składowe to: materia, energia, czas, przestrzeń i informacja. Wszystkim tym można kierować. Mistrzem jest w tym Jezus.
Homeopatia. Jej twórcą był Hahnemann. Na jej temat można wiele znaleźć. Ja na początek miałam chorego syna, a za przewodnika Thorwalda Dethlefsena i jego książkę „Przeznaczenie twoją szansą. Psychologia ezoteryczna prawiedza o doskonałości człowieka”. Tak więc uczenie się od kogoś, kto rozumie ezoterykę, kto rozumie homeopatię, dało dobre podwaliny. Ile się naczytałam niektórych współczesnych homeopatów, tłumaczących działanie homeopatii jak działanie bardzo małych dawek jakiś substancji na organizm. To bzdura. Nie o materię tu chodzi, ale o informację. 
Wyobraźmy sobie, że dostajemy dwa listy. Pierwszy to wiadomość, że wygraliśmy milion, a po otwarciu drugiego, dowiadujemy się, że ktoś nam bardzo bliski ciężko zachorował. Ktoś z boku widzi naszą reakcję. Oto śmiejemy się i podskakujemy, żeby za chwilę wpaść w rozpacz i płakać. Chce wiedzieć, co tak podziałało. Poddaje listy dokładnemu badaniu chemicznemu. Oto jest celuloza, atrament itd. Co tak podziałało różnie, skoro mamy do czynienia z tym samym? Może celuloza, może atrament? Analiza chemiczna nie jest wstanie wyodrębnić informacji, ponieważ nie jest ona materialna. Natomiast materia może służyć do zapisu informacji. Książka, płyta, kaseta. Ściana jaskini, gliniana tabliczka, zwój papirusu. Ludzkie ciało. W przypadku homeopatii nośnikiem jest rozpuszczalnik, czyli woda.
Wyobraźmy sobie człowieka z wysoką gorączką, twarz czerwona, czoło spocone, źrenice rozszerzone, mogą pojawić się nawet halucynacje. Nie jest ważne jaka to choroba, powiedzmy grypa, ważne są jej objawy. Lek, jaki możemy podać takiemu choremu to na przykład Belladonna 9CH. Belladonna to wilcza jagoda. Ma silne działanie trujące. Gdyby zdrowemu człowiekowi podać jej sok, to objawy, jakie by wystąpiły, byłyby dokładnie takie – wysoka gorączka, pocenie, rozszerzone źrenice, omamy. Oczywiście podanie soku choremu tylko by pogorszyło sprawę i żaden homeopata tego nie zrobi. Lek z belladonny otrzymuje się przez tak zwaną potencjalizację. Jak to wygląda? W uproszczeniu tak: sok z wilczej jagody łączy się z wodą w stosunku 1: 10, albo 1:100. Następnie wielokrotnie potrząsa się roztworem. Tak tworzy się tzw. pranalewka. Teraz bierze się z pranalewki jedną część i 10 czy 100 części rozpuszczalnika, i to wszystko miesza się potrząsając wiele razy. Taką czynność wykonuje się znowu i znowu i tak można w nieskończoność.   Na lekach homeopatycznych widnieje literka C lub CH. Oznacza, że potencjalizację wykonywano w stosunku 1:100. Gdy widnieje  D oznacza ona 1:10. Cyfra oznacza ile razy poddawano substancję wyjściową potencjalizacji. Oczywiście można tak jak napisałam wcześniej robić praktycznie w nieskończoność. Mój najstarszy syn stosuje lek o potencji 1000 CH. Przy potencji 12 CH trudno byłoby znaleźć molekuły substancji wyjściowej. Przy tysiącu ich nie ma, a lek działa bardzo dobrze. Na rynku najczęściej można spotkać się z lekami w postaci kuleczek cukru. Otóż wielu twierdzi, że jeżeli mamy doczynienia z czystym cukrem, to takie leki są oszustwem, albo działają na zasadzie sugestii. Oczywiście, że są zasady brania leków homeopatycznych i w niewłaściwy sposób, że tak powiem użytkując lek, można informację  wykasować. Za to trudno mówić o sugestii w przypadku niemowląt czy zwierząt. A tu bardzo ładnie widać działanie dobrze dobranych leków.
Podstawowym prawem, według którego działa homeopatia to „Similia similibus curantur”-podobne leczy się podobnym. Tę zasadę znał też Paracelsus, ale nie potrafił otrzymywać leków na drodze potencjalizacji, bo nie znał tej metody. Otrzymywał je na drodze alchemii. Zasadę podobne leczy się podobnym określił, że to, co wywołało chorobę może ją też uleczyć. 

środa, 15 marca 2017

Pierzasty klnie

Wczoraj zaczęłam zabiegi. Na fantastycznych ludzi trafiłam na tej rehabilitacji. Ale jak na nią rano się udałam,  to stojąc na przystanku tramwajowym na takiej wysepce, zobaczyłam za metalowym płotkiem kawałek gazety.
Głos mówi: Podnieś i przeczytaj. 
Ja na to: To tak głupio, ludzie patrzą a ja co? Łapką wyciągam za ogrodzenia jakieś śmieci? Jeszcze mi  ta przednia kończyna tam uwięźnie. dzięki, ale lepiej nie.
Głos: Nie uwięźnie, bierz, ludźmi się nie przejmuj, otwórz i to co zobaczysz pierwsze, odczytaj.
Poszło gładko, dłoń się bez problemu zmieściła, ludzie nawet nie spojrzeli.  Jakaś wygnieciona kartka z wyborczej, a dużymi literami to:
Jeśli w coś wierzysz, to do cholery, 
mów o tym głośno i pamiętaj,
że ponosisz niewielkie ryzyko w porównaniu z tymi, którzy ryzykują naprawdę.

niedziela, 12 marca 2017

No i dobrze

Zrobiłam coś, jak żona Uszera, tyle że dla samej siebie i nie o pieniądze chodziło. Choć można to nazwać długiem. Ale nie wdzięczności;). No i dobrze. 
Tę noc przespałam spokojnie, ale ktoś inny już tak nie miał. No i dobrze.
Żyd Uszer nie może zasnąć, przewraca się niespokojnie z boku na bok.
-Dlaczego nie śpisz?- pyta zaniepokojona żona.
-Jestem dłużny Fajwelowi z  przeciwka tysiąc złotych. Podpisałem weksel płatny w dniu jutrzejszym. A nie mam pieniędzy…
-I dlatego nie możesz spać?! Ja to zaraz załatwię.
Otwiera okno i woła donośnym głosem:
-Panie Fajwel! Panie Fajwel!
W oknie naprzeciwko ukazuje się w koszuli nocnej i szlafmycy zaspany wierzyciel.
-Co się stało?!
-Mój mąż pożyczył od pana tysiąc złotych?
-Tak jest.
-I wystawił mu pan weksel płatny jutro?
-Tak jest.
-Więc oznajmiam, że mój mąż nie ma tych pieniędzy, więc ich pan nie dostanie.
Rezolutna niewiasta zamyka okno i zwraca się do małżonka:
-To teraz możesz spokojnie zasnąć, a teraz Fajwel nie będzie spał.


piątek, 10 marca 2017

Dowód

Swish fulfillment – ukłucie szczęścia po tym jak rzucimy coś przez pokój, a to idealnie trafi w swój cel. Książka na właściwy stosik, zmięta kulka do kosza, klucze w dłoń drugiej osoby. Jednorazowa bezbłędność, wewnętrzna doskonałość tej trajektorii i trafienia, która zaspokaja nas w pełni i która nie daje krzty pokusy ani potrzeby, żeby spróbować raz jeszcze. I która jest lepszym dowodem na sens monogamicznej miłości niż jakakolwiek piosenka kiedykolwiek zaśpiewana pod gitarę.
Moledro – poczucie głębokiej więzi z pisarzem czy artystą, którego nigdy nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Ten człowiek żył może stulecia temu i tysiące kilometrów stąd, ale mimo to umiał bezbłędnie wejść do naszej głowy i zostawić w niej szczyptę swojego doświadczenia, tak jak wędrowcy ustawiają piramidki kamieni, żeby oznaczyć szlak wiodący przez nieznane terytorium.
http://myslnikstankiewicza.pl/slownik-nieoczywistych-smutkow/

czwartek, 16 lutego 2017

Zmiana wiary

Niepotrzebnie zbyt długo znosimy określone sytuacje tylko dlatego, że wierzymy w ich samoistną metamorfozę. Czasem wystarczy tylko mała interwencja, drobniutka zmiana, nowa inicjatywa czy wyjazd, by rozwiązać stare problemy.
Sylvia zur Schmiede
A czasem pomocne okazuje się generalne trzęsienie ziemi.

środa, 15 lutego 2017

Horoskop zaprzeszły

Czekając w kolejce do lekarza, umilałam sobie czas czytając jakieś kobiece czasopismo. A w nim horoskop na 2015. To ciekawe, trzeba się wrócić do spraw sprzed dwóch lat. Co też się będzie w tym horoskopie  zgadzać? Ano wszystko.
Nowy rok uwolni cię od problemów komunikacyjnych głosił tenże horoskop dla mnie. Pracodawców darz ograniczonym zaufaniem. Leki mogą ci teraz zaszkodzić ostrzegał. W rodzinie i związku będzie się wszystko układało idealnie zapewniał. Nie czas teraz na smutek i łzy. Czekają zagraniczne wspaniałe wakacje oznajmiał.  Jeśli chodzi o zdrowie, to mogą pojawić się dolegliwości związane z głową. Dlatego wszystkie narządy związane z głową musisz kontrolować; oczy, zatoki, uszy napominał.
No tak. Złamanie trójkostkowe kości podudzia z silnym stłuczeniem faktycznie uwolniło mnie od problemów komunikacyjnych. Pokonanie odległość od kanapy do łazienki było wyczynem. Życie uratował mi antybiotyk nowej generacji, bo poszpitalne zapalenie płuc tylko tym się dało wyleczyć. W rodzinie się popieprzyło, wyszedł miejscami oportunizm i wygodnictwo, mogłabym zaprowadzić co niektórych do weta, bo się całkiem ześwinili. Pracodawcy stanęli zaś na wysokości zadania i obdarzyli całkowitym zaufaniem. Wakacje to był krajowy wyjazd na rehabilitację. Akurat głowa to było to, co było w porządku, no może czasem jakiś łzy z oczu poleciały jak się smuteczki rozrastały w olbrzymi smutek. Na ile mogłam starał się te oczy kontrolować. 
A potem...? Potem to się okazało, że potrafię więcej zdziałać leżąc ze złamana nogą i ciężkim zapaleniem płuc, niż wcześniej mając dwie zdrowe nogi i zdrowe płuca. Tiaa... ale to już historia na inny horoskop. 

piątek, 3 lutego 2017

środa, 1 lutego 2017

Nie ruszam się z miejsca

20800 nocy i dni. To dużo czy mało? Potraktuję ten dzień jako swoiste urodziny. Jaki też prezent-przygodę  ma dla mnie los? 
Króliś od Terry Pratchetta wiedział, że są wielkie przygody i małe przygody. I nie wiadomo, jaki osiągną rozmiar, dopóki się nie zaczną. Czasami można przeżyć wielką przygodę, nie ruszając się z miejsca.