Wypije kawę i posłucham, a potem... będzie co ma być
Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania.
sobota, 15 kwietnia 2017
poniedziałek, 3 kwietnia 2017
Wygodne fotele i wózek inwalidzki
Dwa moje sny sprzed kilku nocy.
Fotele i szczupaki
Fotele i szczupaki
Kupiliśmy samochód. W śnie nie wiem jaka to marka. Na pierwszy plan rzucają się fotele. Wyglądają jak takie do mieszkania fotele i kanapy, ale mnie to nie dziwi. Są skórzane, brązowe, bardzo wygodne, tyle że już nie nowe i mają widoczne ślady użytkowania. Myślę o tym, że można je trochę podreperować, ale że będą nam dobrze służyć. Poprzedni właściciel samochodu zostawił dwa wiadra ryb i teraz jesteśmy nad wodą, Odnoszę wrażenie, ze jest z nami młodszy brat męża. A mąż te ryby wypuszcza do wody, bo nie bardzo może coś z nimi zrobić teraz. Ta woda to duży zamknięty zbiornik. Chyba jezioro. Widzę kamieniste dno i czystą wodę, i wypuszczane ryby. To wszystko są większe lub mniejsze szczupaki. Widzę wyraźnie każdą wypuszczana rybę. Niektóre szczupaki gładka płyną na głębinę, niektóre oszołomione jakiś czas stoją przy dnie, a dopiero potem odpływają. Są to ładne zdrowe ryby. Żadna nie wypływa, nie przewraca się na grzbiet. Zastawiam się czy to nie zaburzy równowagi w tej wodzie, ale oceniam, że nie, bo zbiornik jest duży.
Niebezpieczny wypadek
Poruszam się na pożyczonym wózku inwalidzkim. Jest nowy. Zjeżdżając na chodnik przejeżdżam trochę dalej i wpadam do bardzo głębokiego rowu. Udaje mi się złapać krawędzi, ale wózek spada, tam jest błoto, czarny szlam, jakieś przegniłe liście i BARDZO niebezpiecznie. Podchodzi zaraz młody mężczyzna. Chce mi pomóc, ale ja boję się czy mnie utrzyma i czy czasem nie spadniemy razem. Aby mnie uratować musi się mocno zaprzeć nogami. Jest też jeszcze jakiś młodszy chłopak. Wiem, że muszę ich poinstruować by bezpiecznie mnie wyciągnęli. Zastanawia się też co z tym wózkiem, jak będzie ze zwrotem.
piątek, 17 marca 2017
Krótka informacja o informacji
Piszę to dla jednej osoby, ale mogą wszak skorzystać inni.
Żyjemy w trójwymiarowym świecie. Jego składowe
to: materia, energia, czas, przestrzeń i informacja. Wszystkim tym
można kierować. Mistrzem jest w tym Jezus.
Homeopatia. Jej twórcą był Hahnemann. Na jej temat
można wiele znaleźć. Ja na początek miałam chorego syna, a za przewodnika
Thorwalda Dethlefsena i jego książkę „Przeznaczenie twoją szansą. Psychologia
ezoteryczna prawiedza o doskonałości człowieka”. Tak więc uczenie się od kogoś,
kto rozumie ezoterykę, kto rozumie homeopatię, dało dobre podwaliny. Ile się
naczytałam niektórych współczesnych homeopatów, tłumaczących działanie
homeopatii jak działanie bardzo małych dawek jakiś substancji na organizm. To
bzdura. Nie o materię tu chodzi, ale o informację.
Wyobraźmy sobie, że dostajemy dwa listy. Pierwszy to wiadomość, że wygraliśmy milion, a po otwarciu drugiego, dowiadujemy się, że ktoś nam bardzo bliski ciężko zachorował. Ktoś z boku widzi naszą reakcję. Oto śmiejemy się i podskakujemy, żeby za chwilę wpaść w rozpacz i płakać. Chce wiedzieć, co tak podziałało. Poddaje listy dokładnemu badaniu chemicznemu. Oto jest celuloza, atrament itd. Co tak podziałało różnie, skoro mamy do czynienia z tym samym? Może celuloza, może atrament? Analiza chemiczna nie jest wstanie wyodrębnić informacji, ponieważ nie jest ona materialna. Natomiast materia może służyć do zapisu informacji. Książka, płyta, kaseta. Ściana jaskini, gliniana tabliczka, zwój papirusu. Ludzkie ciało. W przypadku homeopatii nośnikiem jest rozpuszczalnik, czyli woda.
Wyobraźmy sobie
człowieka z wysoką gorączką, twarz czerwona, czoło spocone, źrenice rozszerzone,
mogą pojawić się nawet halucynacje. Nie jest ważne jaka to choroba, powiedzmy
grypa, ważne są jej objawy. Lek, jaki możemy podać takiemu choremu to na
przykład Belladonna 9CH. Belladonna to wilcza jagoda. Ma silne działanie
trujące. Gdyby zdrowemu człowiekowi podać jej sok, to objawy, jakie by
wystąpiły, byłyby dokładnie takie – wysoka gorączka, pocenie, rozszerzone
źrenice, omamy. Oczywiście podanie soku choremu tylko by pogorszyło sprawę i
żaden homeopata tego nie zrobi. Lek z belladonny otrzymuje się przez tak zwaną
potencjalizację. Jak to wygląda? W uproszczeniu tak: sok z wilczej jagody
łączy się z wodą w stosunku 1: 10, albo 1:100. Następnie wielokrotnie potrząsa się roztworem. Tak tworzy się tzw. pranalewka. Teraz bierze się z pranalewki jedną część
i 10 czy 100 części rozpuszczalnika, i to wszystko miesza się potrząsając wiele razy. Taką czynność wykonuje się znowu i znowu i tak można w nieskończoność. Na lekach homeopatycznych
widnieje literka C lub CH. Oznacza, że potencjalizację wykonywano w stosunku
1:100. Gdy widnieje D oznacza ona 1:10. Cyfra oznacza ile razy
poddawano substancję wyjściową potencjalizacji. Oczywiście można tak jak napisałam wcześniej robić
praktycznie w nieskończoność. Mój najstarszy syn stosuje lek o potencji 1000
CH. Przy potencji 12 CH trudno byłoby znaleźć molekuły substancji wyjściowej.
Przy tysiącu ich nie ma, a lek działa bardzo dobrze. Na rynku najczęściej można
spotkać się z lekami w postaci kuleczek cukru. Otóż wielu twierdzi, że jeżeli
mamy doczynienia z czystym cukrem, to takie leki są oszustwem, albo działają na
zasadzie sugestii. Oczywiście, że są zasady brania leków homeopatycznych i w niewłaściwy sposób,
że tak powiem użytkując lek, można informację wykasować. Za to trudno mówić o sugestii w przypadku niemowląt czy zwierząt. A tu bardzo ładnie widać działanie dobrze dobranych leków.
Podstawowym prawem, według którego działa homeopatia to
„Similia similibus curantur”-podobne leczy się podobnym. Tę zasadę znał też
Paracelsus, ale nie potrafił otrzymywać leków na drodze potencjalizacji, bo nie
znał tej metody. Otrzymywał je na drodze alchemii. Zasadę podobne leczy się
podobnym określił, że to, co wywołało chorobę może ją też uleczyć.
środa, 15 marca 2017
Pierzasty klnie
Wczoraj zaczęłam zabiegi. Na fantastycznych ludzi trafiłam na tej rehabilitacji. Ale jak na nią rano się udałam, to stojąc na przystanku tramwajowym na takiej wysepce, zobaczyłam za metalowym płotkiem kawałek gazety.
Głos mówi: Podnieś i przeczytaj.
Ja na to: To tak głupio, ludzie patrzą a ja co? Łapką wyciągam za ogrodzenia jakieś śmieci? Jeszcze mi ta przednia kończyna tam uwięźnie. dzięki, ale lepiej nie.
Głos: Nie uwięźnie, bierz, ludźmi się nie przejmuj, otwórz i to co zobaczysz pierwsze, odczytaj.
Poszło gładko, dłoń się bez problemu zmieściła, ludzie nawet nie spojrzeli. Jakaś wygnieciona kartka z wyborczej, a dużymi literami to:
Jeśli w coś wierzysz, to do cholery,
mów o tym głośno i pamiętaj,
że ponosisz niewielkie ryzyko w porównaniu z tymi, którzy ryzykują naprawdę.
niedziela, 12 marca 2017
No i dobrze
Zrobiłam coś, jak żona Uszera, tyle że dla samej siebie i nie o pieniądze chodziło. Choć można to nazwać długiem. Ale nie wdzięczności;). No i dobrze.
Tę noc przespałam spokojnie, ale ktoś inny już tak nie miał. No i dobrze.
Żyd Uszer nie może zasnąć, przewraca się niespokojnie z
boku na bok.
-Dlaczego nie śpisz?- pyta zaniepokojona żona.
-Jestem dłużny Fajwelowi z przeciwka tysiąc złotych. Podpisałem weksel płatny w dniu jutrzejszym. A nie mam pieniędzy…
-I dlatego nie możesz spać?! Ja to zaraz załatwię.
Otwiera okno i woła donośnym głosem:
-Panie Fajwel! Panie Fajwel!
W oknie naprzeciwko ukazuje się w koszuli nocnej i szlafmycy zaspany wierzyciel.
-Co się stało?!
-Mój mąż pożyczył od pana tysiąc złotych?
-Tak jest.
-I wystawił mu pan weksel płatny jutro?
-Tak jest.
-Więc oznajmiam, że mój mąż nie ma tych pieniędzy, więc ich pan nie dostanie.
Rezolutna niewiasta zamyka okno i zwraca się do małżonka:
-To teraz możesz spokojnie zasnąć, a teraz Fajwel nie będzie spał.
-Dlaczego nie śpisz?- pyta zaniepokojona żona.
-Jestem dłużny Fajwelowi z przeciwka tysiąc złotych. Podpisałem weksel płatny w dniu jutrzejszym. A nie mam pieniędzy…
-I dlatego nie możesz spać?! Ja to zaraz załatwię.
Otwiera okno i woła donośnym głosem:
-Panie Fajwel! Panie Fajwel!
W oknie naprzeciwko ukazuje się w koszuli nocnej i szlafmycy zaspany wierzyciel.
-Co się stało?!
-Mój mąż pożyczył od pana tysiąc złotych?
-Tak jest.
-I wystawił mu pan weksel płatny jutro?
-Tak jest.
-Więc oznajmiam, że mój mąż nie ma tych pieniędzy, więc ich pan nie dostanie.
Rezolutna niewiasta zamyka okno i zwraca się do małżonka:
-To teraz możesz spokojnie zasnąć, a teraz Fajwel nie będzie spał.
piątek, 10 marca 2017
Dowód
Swish fulfillment – ukłucie szczęścia po tym jak rzucimy coś przez pokój, a to idealnie trafi w swój cel. Książka na właściwy stosik, zmięta kulka do kosza, klucze w dłoń drugiej osoby. Jednorazowa bezbłędność, wewnętrzna doskonałość tej trajektorii i trafienia, która zaspokaja nas w pełni i która nie daje krzty pokusy ani potrzeby, żeby spróbować raz jeszcze. I która jest lepszym dowodem na sens monogamicznej miłości niż jakakolwiek piosenka kiedykolwiek zaśpiewana pod gitarę.
Moledro – poczucie głębokiej więzi z pisarzem czy artystą, którego nigdy nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Ten człowiek żył może stulecia temu i tysiące kilometrów stąd, ale mimo to umiał bezbłędnie wejść do naszej głowy i zostawić w niej szczyptę swojego doświadczenia, tak jak wędrowcy ustawiają piramidki kamieni, żeby oznaczyć szlak wiodący przez nieznane terytorium.
http://myslnikstankiewicza.pl/slownik-nieoczywistych-smutkow/Moledro – poczucie głębokiej więzi z pisarzem czy artystą, którego nigdy nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Ten człowiek żył może stulecia temu i tysiące kilometrów stąd, ale mimo to umiał bezbłędnie wejść do naszej głowy i zostawić w niej szczyptę swojego doświadczenia, tak jak wędrowcy ustawiają piramidki kamieni, żeby oznaczyć szlak wiodący przez nieznane terytorium.
sobota, 25 lutego 2017
Bracia
https://www.youtube.com/watch?v=e9ryKM8Z9uI&index=2&list=RDGPWS45oDWZ4
środa, 22 lutego 2017
czwartek, 16 lutego 2017
Zmiana wiary
Niepotrzebnie zbyt długo znosimy określone sytuacje tylko dlatego, że wierzymy w ich samoistną metamorfozę. Czasem wystarczy tylko mała interwencja, drobniutka zmiana, nowa inicjatywa czy wyjazd, by rozwiązać stare problemy.
Sylvia zur Schmiede
A czasem pomocne okazuje się generalne trzęsienie ziemi.
środa, 15 lutego 2017
Horoskop zaprzeszły
Czekając w kolejce do lekarza, umilałam sobie czas czytając jakieś kobiece czasopismo. A w nim horoskop na 2015. To ciekawe, trzeba się wrócić do spraw sprzed dwóch lat. Co też się będzie w tym horoskopie zgadzać? Ano wszystko.
Nowy rok uwolni cię od problemów komunikacyjnych głosił tenże horoskop dla mnie. Pracodawców darz ograniczonym zaufaniem. Leki mogą ci teraz zaszkodzić ostrzegał. W rodzinie i związku będzie się wszystko układało idealnie zapewniał. Nie czas teraz na smutek i łzy. Czekają zagraniczne wspaniałe wakacje oznajmiał. Jeśli chodzi o zdrowie, to mogą pojawić się dolegliwości związane z głową. Dlatego wszystkie narządy związane z głową musisz kontrolować; oczy, zatoki, uszy napominał.
No tak. Złamanie trójkostkowe kości podudzia z silnym stłuczeniem faktycznie uwolniło mnie od problemów komunikacyjnych. Pokonanie odległość od kanapy do łazienki było wyczynem. Życie uratował mi antybiotyk nowej generacji, bo poszpitalne zapalenie płuc tylko tym się dało wyleczyć. W rodzinie się popieprzyło, wyszedł miejscami oportunizm i wygodnictwo, mogłabym zaprowadzić co niektórych do weta, bo się całkiem ześwinili. Pracodawcy stanęli zaś na wysokości zadania i obdarzyli całkowitym zaufaniem. Wakacje to był krajowy wyjazd na rehabilitację. Akurat głowa to było to, co było w porządku, no może czasem jakiś łzy z oczu poleciały jak się smuteczki rozrastały w olbrzymi smutek. Na ile mogłam starał się te oczy kontrolować.
A potem...? Potem to się okazało, że potrafię więcej zdziałać leżąc ze złamana nogą i ciężkim zapaleniem płuc, niż wcześniej mając dwie zdrowe nogi i zdrowe płuca. Tiaa... ale to już historia na inny horoskop.
piątek, 10 lutego 2017
Travis
Słucham przy porannej kawie i obserwuję rodziców wykonawcy. Jest na co popatrzeć i jest czego posłuchać...
https://www.youtube.com/watch?v=XPL1uAosg-E
https://www.youtube.com/watch?v=XPL1uAosg-E
piątek, 3 lutego 2017
środa, 1 lutego 2017
Nie ruszam się z miejsca
20800 nocy i dni. To dużo czy mało? Potraktuję ten dzień jako swoiste urodziny. Jaki też prezent-przygodę ma dla mnie los?
Króliś od Terry Pratchetta wiedział, że są wielkie przygody i małe przygody. I nie wiadomo, jaki osiągną rozmiar, dopóki się nie zaczną. Czasami można przeżyć wielką przygodę, nie ruszając się z miejsca.
poniedziałek, 30 stycznia 2017
czwartek, 26 stycznia 2017
O zaufaniu
Szukałam zaufania, a znalazłam zdradę.
Pierzasty: Aby pojawiła się zdrada, wpierw musi pojawić się zaufanie. A gdzie szukałaś zaufania?
Wiesz, to cała historia i nie wiem czy masz czas jej wysłuchać...
Pierzasty: Ja mam zawsze czas, jestem w niego bogaty;)
Pierzasty: Aby pojawiła się zdrada, wpierw musi pojawić się zaufanie. A gdzie szukałaś zaufania?
Wiesz, to cała historia i nie wiem czy masz czas jej wysłuchać...
Pierzasty: Ja mam zawsze czas, jestem w niego bogaty;)
środa, 25 stycznia 2017
Sen przyjaciółki o poduszce elektrycznej
Sen z 23.01.2017
Śniło mi się,
że zakopałam w ogrodzie poduszkę elektryczną i to było dawno, widziałam tę
ziemię, gdzie była zakopana. Przyszedł kolega
męża i przypomniał mi gdzie ta poduszka jest zakopana. On był w realu świadkiem na
naszym ślubie. On też zakładał nowy bojler w moim domu w dniu śmierci mojego męża. Bojler po południu, a w nocy zmarł męża.
zdjątko moje
Subskrybuj:
Posty (Atom)













