Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

czwartek, 3 marca 2011

Dla Utamaro

Charles C. Finn - Nie pozwól abym cię zwiódł



Nie pozwól abym cię zwiódł

Niech nie zwiedzie cię moja twarz.

Noszę bowiem tysiąc masek - masek, których boję się zdjąć,

a żadna z nich nie jest mną.



Udawanie jest sztuką, która stała się moją drugą naturą.

Ale ty nie daj się oszukać.

Zaklinam cię na Boga, nie pozwól się oszukać.

  

Sprawiam wrażenie, że jestem pewny siebie,

Że jestem radosny i nie mam problemów,

Ani na zewnątrz, ani w środku mnie,

Że pewność siebie jest moim imieniem, a opanowanie moją zabawą,

Że wody są spokojne, a ja panuję nad wszystkim

I że nikogo nie potrzebuję.



Ale nie wierz mi, proszę.

Z wierzchu moja dusza wydaje się gładka,

ale ta powierzchnia jest moją maską,

która wciąż się zmienia i bezustannie skrywa wnętrze.



W środku jednak nie ma ukojenia.

W środku ukrywa się mój umysł - zagubiony, zalękły, samotny.

Ale ja to ukrywam.

Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział.

Przeraża mnie myśl, że moja bezsiła i strach zostaną odkryte.



To dlatego szaleńczo tworzę swoje maski by się za nimi skryć;

Nonszalancka, wymyślna fasada,

Która pomaga mi udawać - chroni mnie przed spojrzeniem,

które Wie.



Ale takie spojrzenie jest moim wybawieniem.

Moim jedynym wybawieniem. I gdzieś, głęboko, ja to wiem.

Jest tak, jeśli podąża za tym akceptacja, jeśli podąża za tym miłość.



To jest jedyna rzecz, która upewni mnie w tym,

w czym ja upewniam siebie -

Że jestem czegoś wart.



Ale ja tobie tego nie mówię. Nie śmiem. Obawiam się tego.

Obawiam się, że z twoim spojrzeniem nie przyjdzie akceptacja i miłość.

Boję się, że będziesz mi miała za złe, że będziesz się ze mnie śmiać,

I że zobaczysz moje wnętrze i mnie odrzucisz.

Tak więc gram moją grę - w desperacji.

Z maską pewności siebie na zewnątrz i drżącym dziecięciem wewnątrz.



I tak zaczyna się parada masek, a moje życie staje się linią frontu.

Mówię do ciebie o niczym, słodkim tonem płytkiej pogawędki.

Mówię wszystko, ale to wszystko jest niczym,

Gdyż nie mówię nic, co byłoby wszystkim,

Nie mówię o tym, jak coś wewnątrz mnie roni łzy;

Więc kiedy zaczynam moją grę, nie daj się oszukać moim słowom.

Posłuchaj uważnie i spróbuj usłyszeć to, czego nie mówię.

Co chciałbym być w mocy powiedzieć,

Co muszę powiedzieć, aby przetrwać, ale powiedzieć nie mogę.

Nie chcę się ukrywać, naprawdę!

Nie chcę tej gry zewnętrznych złudzeń, którą gram - gry pozowania.



Chciałbym raczej być szczery i spontaniczny - być sobą,

Ale musisz mi pomóc. Musisz wyciągnąć do mnie rękę,

Nawet jeśli zdaje ci się, że to jest ostatnia rzecz jaką chcę.

Tylko ty możesz zerwać z moich oczu

tą zabójczą kurtynę duszącej śmierci.

Tylko ty możesz przywołać mnie do życia.

  

Za każdym razem kiedy próbujesz zrozumieć,

i dlatego że naprawdę tak chcesz,

Mojemu sercu rosną skrzydła - bardzo małe skrzydła,

kruche, ale jednak skrzydła.

Z twoją czułością i współczuciem i twoją mocą zrozumienia

Możesz tchnąć we mnie życie.

Chcę żebyś to wiedziała.

Chcę żebyś wiedziała jak jesteś dla mnie ważna,

Jak możesz, jeśli zechcesz, być stwórcą osoby, którą jestem.



 Błagam cię - chciej to zrobić. Tylko ty możesz zburzyć ten mur

Za którym ja drżę; tylko ty możesz zdjąć moją maskę.

Tylko ty możesz uwolnić mnie od mrocznego świata paniki i niepewności,

Od mojej samotnej osoby.

Nie omiń mnie obojętnie.

Proszę... nie omijaj mnie obojętnie.



To nie będzie dla ciebie łatwe;

Długie skazanie na bezwartościowość tworzy grube mury.

Czym bardziej się do mnie przybliżysz,

tym mocniej będę walczyć w zaślepieniu.



Gdyż walczę przeciwko tej samej rzeczy, za którą tęsknię.

Ale mówią, że miłość jest silniejsza niż mury, 

a w tym moja cała nadzieja.

Spróbuj, proszę, zburzyć te mury stanowczymi dłońmi,

Ale muszą być one łagodne,

bo dziecko w środku jest bardzo wrażliwe.


10 komentarzy:

  1. Przeczytalam ten wiersz i zadalam sobie pytanie: czy to o mnie ? A zawsze wydawalo mi sie ze nie udaje nikogo innego, ze jestem soba, teraz wiem ze sie mylilam, dzieki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znalazłam nic lepszego co by tak dobrze charakteryzowało naszego wewnętrznego demona - tę cześć nas, której nie znamy, tajemniczą, często niechcianą, ukrywaną, do której boimy się przyznać.
    Pozdrawiam ciepło Dino:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest o każdym i do każdego. Życie to gra. I nawet jeśli ten co to napisał ten wiersz miał chwilę szczerości ze sobą, to miał w tamtej chwili, jak to poeta, chwilę uniesienia, głos duszy. Problem w tej grze polega na tym, że nie masz tu nikogo kto by nie grał, nawet nieświadomie. Wyciągasz rękę, z prośbą "zobacz mnie", albo co gorsza zdejmujesz maskę, która choć nie jest tobą, to jednak chroni przed nagłym ciosem jak kożuch zimą. I dostajesz w "twarz" nagą i bezbronną obnażoną . Czego się w tedy doczekujesz, albo dowiadujesz o sobie? Niczego czego byś o sobie nie wiedziała, bo wszystko już wiesz, nawet podświadomie. Pod warstwą ubrań i bluzką oraz stanikiem, wiesz że masz nieco przygasłe już piersi. I co z tego, przecież nikt nie widzi, choć każdy może się domyślać, a i tobie mniej głupio, niż gdybyś z gołą piersią się przechadzała. Wiesz że tak jest inni też wiedzą, ale w ubraniu zdecydowanie raźniej nawet w szpitalu, niż nago.
    Pozdrawiam ciepło.
    Tak wiem, noszę maskę i to nie jedną, a co pod nią?
    Bóg jeden wie,

    OdpowiedzUsuń
  4. Owszem, jest to o każdym i do każdego, Awicco. Ja odczytuję go w takim dialogu z samym sobą. Z tą częścią nas, którą nie chcemy ujawnić nawet przed sobą. Której nie znamy i którą chowamy nie tylko przed światem, ale przede wszystkim przed samym sobą. Jeśli już miałabym posłużyć się tym przykładem z piersiami, to gdy przysłania się je przed innymi, ale jeśli tez przed sobą? Bo?...No właśnie. Jeśli nie zna się siebie, jakąś częścią pogardza, to budzi to lęk, brak zaufania i złość, a jeśli tak, to siłą rzeczy to samo czuje się do innych. I albo jest szukanie w innych tego z czym samemu ma się problem, albo poszukiwanie mistrza, który nas wybawi, złoży siebie w ofierze by można nas było akceptować. Hm... skoro jak piszesz, dostaje się "w twarz", to kto tego dokonuje? Właśnie ta cześć która albo chce się schronić, albo atakować. Więc czego można się dowiedzieć w takim wypadku? Dokładnie tego z czym ma się problem. A to z daje mi się kiedyś przerobiłyśmy i wyszło takie danie: Królik w buraczach;))A co w tym wszystkim było najfajniejsze to to, że większość ciosów działa się w wyobraźni, na zasadzie uderz w stół, a te które były prawdziwe, cóż zrozumienie jedna drugiej pozwoliło natychmiast się ranom zagoić. No i wyszłyśmy z tego wzbogacone, bardziej ufne, takie przynajmniej odnoszę wrażenie:)))***

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam wrażenie, że to o mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. zaduma po wierszu - tysiące masek, tyle kreacji, na tyle okazji a my w tym całym natłoku nawet nie wiemy, jak wygląda nasza twarz bez tych masek.... Kay

    OdpowiedzUsuń
  7. Wniosek jest prosty. Puki cię bolą uderzenia, noś ochraniacze, nawet jeśli to co bije siedzi w tobie, noś !. Skoro już o tym wiesz, nie znaczy, że choć nago po domu i w każdym kącie ustaw sobie lustro, żebyś czasem nie zapomniała o tych swoich słabostkach. Wiedza to jedno, a demonstracja to drugie. Bo i po co to robić ?
    Jestem zdania, że jeśli czegoś nie mówisz, nie oznacza to, że kłamiesz, nawet jeśli nie mówisz tego sobie. Po prostu wiesz i to wystarczy.
    A propos tego "kto uderza"? Pomimo wszystko odchodzę od filozofii, że zawsze coś we mnie uderza mnie, jest za czułe, reaguje, przewrażliwione ego, drażliwe, nie wiedziało itd. Cios jest ciosem i zawsze przychodzi z zewnątrz, żeby się przedostać do wewnątrz. Myślenie, że wszystko jest we mnie i to ja za wszystko odpowiadam już nie jednego doprowadziła nawet do samobójstwa, nie wspomnę o depresji. Podczas gdy tyrani tylko czekają na taką nie-asertywną OFERMĘ, poddaną czującą, obwiniającą się itd.
    Nie Kingo. Są ludzie i jestem Ja. Są ludzie, Ja i jesteśmy My i Oni.
    Posłużę się prostym przykładem. Nadstawiamy tyłek i nas smagają witką po gołej pupie, a my zamiast płakać, zaprzeczamy, dalej ściągamy majty, nawet zgadzamy się na to bicie, bo przecież system nerwowy siedzi w nas nie w oprawcy, to nasza wina, że nas dupa boli.
    Nie to nie wina systemu nerwowego, ale nadstawiania dupska bez potrzeby.
    Jak dla nie,to z gołym tyłkiem chodzę tylko tam gdzie na pewno wiem, że mnie popieszczą albo akceptują jak mąż w alkowie. W majtkach zawsze przy obcych i nie ściągam przy byle każdym, bo taka jestem szczera, że aż do bólu ;).
    I jeszcze jedno. Nawet jeśli wiesz że masz obwisłe biusta, to kiego się katować tą "słabością" jak można sobie nastrój poprawić dobrym stanikiem.
    A kto wie, psychika nie takie cuda widziała, nasze piersi nabiorą jędrności ?
    Autentyczny fakt moje podskoczyły z miseczki B, na D ;) i zrobiły się duże większe ładniejsze i jędrniejsze niż dwadzieścia lat temu po dzieciach. Szok.
    Pozdrawiam serdecznie
    3.marca Księżyc znikł na niebie i rezydował w znaku Ryb, stąd pewnie i nastrojowy wiersz. Mój program astro nazwał ten dzień Satan Day w kalendarzu :)
    A dziś go przybywa i wszedł do znaku Baranka, to dobry dzień :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Męczący, ale dobry dzień:)
    Co do podziału ja i ty, czy on, to zgadzam się w zupełności Awicco. Tak to czujemy i tak ma być. W głębokiej medytacji podobno wszystko jest My, ale ja z medytacją zawsze byłam trochę na bakier.:) Tyle, ze odnoszę wrażenie, że się nie zrozumiałyśmy. Chodziło mi o to że atak następuje z pozycji, że tak to nazwę, naszego osobistego demona, (albo ucieczka). To nie służy usprawiedliwianiu czyiś czy własnych agresywnych działań. Tak mało się wiem i tak niewiele jest zainteresowania co naprawdę nami kieruje, jak ten mechanizm powstaje, jak się rodzi, że to czasem wygląda tak: rzuć kamień, a on gdyby umiał mówić, powiedziałby lecę bo chcę.
    W następnym poście Przypadki z dzieciństwa, pokazałam na przykładzie czytanych ostatni książek (ach czy nie mam cudownej pracy, w której mogę czytać:)) jedynie skrawek, maleńki wycinek tego jak powstaje np schemat odrzucenia miłości, który jeśli nie będzie uświadomiony, spowoduje, że człowiek pozostaje sam, w poczuciu braku miłości, gdzie jednocześnie kierować będą nim dwa ambiwalentne pragnienia:dążenie do bliskości i odrzucanie bliskości. I to drugie działanie w tym wypadku wygra.
    PS. Lubię niebo z Księżycem, a Baranek, cóż choć jestem Rybami, takimi z samego początku znaku, to wychodzi na to że po trzydziestu latach weszłam w znak Barana i teraz on w dużej mierze wpływa na moje poczynania. A to u niektórych budzi zdziwienie, bo jak taki głupi gupik akwariowy zaczął zachowywać się czasem jak barakuda?;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Kingo
    Dobrze, że postanowiłam przejrzeć pocztę na Utamaro :-)))
    Według mnie on nosi maskę, a według niego, to ja nie mówię mu ważnych rzeczy. List-wiersz mu przeslę, bo jest taki prosty, męski, bez krętactw i metafor. Trochę za długi, jakby facet musiał sie w końcu wypłakać, ale trudno.
    Utamaro

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że postanowiłaś przejrzeć, a co do wiersza, to kieruje się on w stronę ego każdego z nas, namawia by zrozumieć siebie, tę część z która tak bardzo nie lubimy się identyfikować, a której nie można się pozbyć. Pozostaje nie walczyć, lecz poznać. Zaakceptować. I pokochać. A to jest bardzo trudne:)

    OdpowiedzUsuń