Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

środa, 17 listopada 2010

Męczący sen

Tej nocy miałam męczący sen
Perypetie ze zwierzakami 

Mieszkałam w mieszkaniu mojej teściowej. Miałam kota, którego trzymałam w szafce, ale on bardzo chciał się uwolnić, ciągle drapał w drzwiczki, gryzł je i na dobrą sprawę to te drzwiczki prawie już nie trzymały. Zdezelowane pozwalały kotu uciekać. Denerwowało mnie to, a najbardziej, że ktoś z domowników, bo niby byłam u siebie, ale nie do końca, będzie miał pretensje. I hodowałam jeszcze żmiję, bardziej przypominała cienkiego, szarego zaskrońca. I wypuściłam ją, żeby sobie „pochodziła”, a ona wściekła zaczęła rzucać się na mnie. Nadepnęłam gada w środku i niestety chyba zabiłam go, ale przedtem zdążył mnie ukąsić w lewą dłoń. Miałam wyrzuty sumienia, że go zabiłam, choć widziałam, że te jego kawałki żyją, bo Lechu i ktoś jeszcze bawił się nimi, wyglądały trochę jak małe motylki, poruszały się tak jak motyle. Z drugiej strony nie bardzo wiedziałam co robić z tym ukąszeniem, bałam się spojrzeć na rękę, wydawało mi się że puchnie i sinieje. Jak spojrzałam, zobaczyłam bąble podbiegnięte osoczem. Co robi? Wsadziłam dłoń pod zimną wodę z kranu i myślałam o tym by jechać na pogotowie, ale bałam się, że zaczną wypytywać i co powiem? Że hodowałam żmiję? I zastanawiałam się, czy od takiego ukąszenia to umrę, a gdzieś mi kołatała myśl, że to już kiedyś miałam i że przecież nie umarłam, a żmija wszak do dużych nie należała. Nagle pomyślałam o homeopatii i zaczęłam szukać leku Lachesis, wiedziałam, że go mam i że trzeba go wziąć. Gdzie jest, gdzie jest? Nerwowo przerzucałam fiolki. I wtedy się obudziłam.
http://zapiskisnowe.blogspot.com/2010/11/byc-albo-nie-byc.html


2 komentarze:

  1. Tak za bardzo nie znam się na snach. Ale ta żmija to może teściowa. Żartuję nie gniewaj się.

    OdpowiedzUsuń
  2. :))) to nie o teściową chodzi, o nie Jago:)) jutro cos więcej napiszę bo przypomniał mi sie jeszcze jedne ważny szczegół snu. Pozdrwiam ciepło

    OdpowiedzUsuń