Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

czwartek, 26 stycznia 2017

O zaufaniu

Szukałam zaufania, a znalazłam zdradę.
Pierzasty: Aby pojawiła się zdrada, wpierw musi pojawić się zaufanie. A gdzie szukałaś zaufania?
Wiesz, to cała historia i nie wiem czy masz czas jej wysłuchać...
Pierzasty: Ja mam zawsze czas, jestem w niego bogaty;)


środa, 25 stycznia 2017

Sen przyjaciółki o poduszce elektrycznej

 Sen  z 23.01.2017
Śniło mi się, że zakopałam w ogrodzie poduszkę elektryczną i to było dawno, widziałam tę ziemię, gdzie była zakopana. Przyszedł kolega męża i przypomniał mi gdzie ta poduszka jest zakopana. On był w realu świadkiem na naszym ślubie. On też zakładał nowy bojler w moim domu  w dniu śmierci mojego męża. Bojler po południu, a w nocy zmarł męża.

zdjątko moje

wtorek, 24 stycznia 2017

Zawitałam w klubie

Niektóre kobiety czekają, aż coś się zmieni, a gdy  nic się nie zmienia, same się zmieniają.
Audre Lorde

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Decyzja

Ktoś bardzo mądry stwierdził, że jeśli chce się kogoś naprawdę dobrze poznać, trzeba się z nim rozwieść
Ja dochodzę ostatnio do całkiem innego wniosku: jeśli chcę kogoś przestać znać, to trzeba mi się z nim rozwieść. 


sobota, 14 stycznia 2017

Dla polujących

"Kobieta zmęczona staje się łatwym łupem."
Zhaoming Wu

O czwartej nad ranem

"Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem."
  Wisława Szymborska, "Czwarta nad ranem"

Gilber Garcin

Gdy chcesz coś mieć

Poczucie godności to nie wszystko. Ale bez tego nie ma nic.
                                                                   Gloria Steinem

poniedziałek, 26 grudnia 2016

O żalu

Żal w pełni przyjęty przynosi swe własne dary. Ponieważ w żalu istnieje szczególna alchemia. Można go zmienić w mądrość, która jeśli nawet nie zrodzi radości, to może dać szczęście.
Pearl S. Buck
Obraz George'a Elgara Hicksa Martwy szczygieł

piątek, 16 grudnia 2016

wtorek, 13 grudnia 2016

Wyznanie miłosne

Dostałam ciasteczko z wróżbą od ekspedientki, gdy kupowałam pastę do zębów.  Kilkanaście dni ciasteczko spokojnie czekało. Przyszedł ten dzień, że pomyślałam: 
Już czas. To co przeczytam będzie informacją od Pierzastego. Bo właśnie dzisiaj potrzebuję wskazówki.
Otwarłam, przeczytałam. Zrozumiałam. Wpierw, że dotyczy małżeństwa. A potem, a potem, potem... że mnie.  Mnie samej! 
ODLEGŁOŚĆ NIE JEST MIARĄ ODDALENIA
Bo oddalić się od samej siebie można niezauważenie i bardzo łatwo... 
...kocham Cię Pierzasty...
"Sok z truskawki" Adriany Laube

niedziela, 23 października 2016

Porządek

Sen sprzed kilku dni. 
Śniłam, że jestem w mojej kuchni. Na parapecie stało kilka doniczek z roślinami, które całe były w pasożytach przypominające wełnowce. Zdawałam sobie sprawę, że ten stan trwa od pewnego czasu, ale ja jakoś się tym nie zajęłam w porę. Teraz postanowiłam zrobić porządek. Wszystkie te zakażone rośliny wyrzuciłam, umyłam parapet i okno. Pomagał mi jakiś mężczyzna, śmialiśmy się i wesoło rozmawialiśmy. Było w sumie bardzo miło. Wiedziałam, że przez jakiś czas nie będę trzymać żadnych roślin, aż upewnię się, że wszystkie te pasożyty wyginęły.


sobota, 22 października 2016

Odległe drogi

Głaszczę kota i słucham przy wieczornej kawie ...
jakiś smuteczek w duszy się odzywa, a wydawało mi się, że już go tam nie ma...
https://www.youtube.com/watch?v=JWBfNsDGlek


środa, 19 października 2016

Sen o własnym ślubie

Sen o ślubie z 23 września 2016
Szykowałam się na własny ślub. To było tu i teraz, miałam pełną świadomość jak wyglądam. Myślałam o sukience, miała być koronkowa, biała, podkreślająca talię.  Chyba niezbyt długa, raczej jak normalna sukienka, ciut za kolano? Myślałam też nad tą, w której brałam ślub, ale wiedziałam, że jej nie mam i że i tak wymagałaby przeróbek, bo byłaby za szczupła. 
Skupiłam się w tym śnie nad wyjściem z kościoła. Chciałam by było naturalnie i żeby goście rzucali na szczęście coś właśnie naturalnego: listki, małe gałązki, jagody. Wtedy córka pokazała mi książkę a w niej ilustrację pokazującą jak wygląda suknia panny młodej gdy ją potraktować tak jak sobie planowałam. Widoczne były różowo-fioletowe plamki po jagodach z ligustru. Wyglądało to okropnie. Pomyślałam, że biedna taka panna młoda - tak ważny moment jej życia  na trwale zniszczony. Doszłam do wniosku, że najlepszy będzie do tego rzucania ryż. Widziałam oczami wyobraźni dwa rodzaje nasion. Jedne długie, wąskie, kremowe, drugie krótsze, bardziej pękate, białe.
Uwagi dotyczące snu
Dzień wcześniej wracałam z małą ze szkoły. Od paru dni zbierała ona w drodze małe gałązki, listki, trawy by w domu zrobić z nich, jak to nazywała, "mikstury". Tym razem zerwała kilka jagód ligustru.
Powiedziałam by je wyrzuciła, bo to są trujące jagody. Choć się ich pozbyła, to na rączkach miała fioletowo-różowe plamki. Te plamki były takie jak na sukni panny młodej ze snu. Jeśli chodzi o kościół, to nie wyznaję żadnej religii, zatem jeśli już jestem w jakimś kościele, cerkwi itp, to z reguły jako turystka. W śnie kościół symbolizuje duchowość, duchowe centrum. (Coś co bardzo rzadko zdarza się w realu.)
Tak się złożyło, że  będąc w Ciechocinku przechodziłam koło kościoła i wtedy wyszła para młoda, którą goście chyba obrzucili ryżem, zdążyłam zrobić fotkę. Pogoda była piękna, kościół piękny i ta para też taka mi się zdała.
Po obudzeniu pomyślałam, że ten sen oznacza jakieś pożegnanie, zamkniecie jakiegoś rozdziału w życiu i że to będzie niedługo, już zaraz. W tym śnie nie było pana młodego i żadnej myśli o nim. 
24 września po południu stało się niespodzianie to co się stało. A sen ze swoją podpowiedzią, by nie było plamy, stał się cenną wskazówką.
Tuż wcześniej brałam udział w ustawieniach rodzinnych. Tutaj zostawiam krótką notatkę, by nie uleciały mi z pamięci pewne sprawy. Byłam z kimś w oddaleniu, ta osoba mnie nie widziała, byłam dla niej jak z mgły. Ona sama była nieobecna duchem, smutna. A mi bardzo na niej zależało, nie wiedziałam co zrobić by na mnie zwróciła swój wzrok. Podjęłam inicjatywę i to się opłaciło; podeszłam, wzięłam za ręce i... w końcu spojrzała na mnie, uśmiechnęła się. Przytuliłyśmy się, było dobrze. 
Jako Przeszłość, która powinna być zamknięta i odejść, ja emanował tak dobą energią, i przyciągałam wzrok,  że trzeba było zmienić ustawienie i na moje miejsce dać kogoś innego.:)
Jako Słońce potrzebowałam ogrzać się przy Ziemi (lewa strona). W tym ustawieniu dostrzegłam jaka Ziemia jest piękna. I uświadomiłam sobie, że moje serce  potrzebuje ogrzania, ciepła, potrzebuje  miłości. Bardzo.

piątek, 30 września 2016

Sny z Ciechocinka

Uzbierało ich się trochę, a zatem...
W Ciechocinku było ciepło i początkowo nic mi się nie śniło. Przy Tężniach kupiłam od pewnego Indianina łapacz snów. I wtedy miałam pierwszy.
Ludzki los
Śniło mi się, że ktoś mi tłumaczył jak to jest z ludzkim losem-przeznaczeniem. Z jednej strony sprawy są ustalone, ale z drugiej mamy wolny wybór, jedno nie wyklucza drugiego. Miałam w tym śnie taką jasność tego co mi wyłożono. Ten zaś co mi to tłumaczył robił to w sposób bardzo spokojny i czułam, że może to być nie człowiek, ale ktoś z kosmosu reprezentujący wyższą inteligencję. Narysował taki znak, symbol losu:
Potem już w dzień kupiłam "Gwiazdy mówią". Nie wiem dlaczego, bo praktycznie od dawien dawna tego pisma nie kupuję. Tam był dokładnie ten sam znak, tyle że w kolorze nie czarnym tylko czerwonym. Artykuł miał tytuł: "O pożytku płynącym ze zmian. Co może nam przynieść półkrzyż znaków zmiennych?" Astrolog Piotr Gibaszewski napisał, że w sierpniu półkrzyż utworzą Jowisz w Pannie, Saturn wzmocniony Marsem w Strzelcu i Neptun w Rybach. 
W śnie wszystko rozumiałam, ale na jawie ciężko mi było to co mówiono powtórzyć i nie było to już takie proste.
Zmiana tapety
sierpień 2016
Śniłam, że pani Dorotce pokazuję ścianę w moim mieszkaniu i mówię:
-Niech pani patrzy, jest tak jak u B.
Ściana jest wytapetowana na środku, tapeta jest w brązach i kolorystycznie pasuje do mebli, które stoją po bokach. Nagle dociera do mnie, że ta tapeta jest zbyt ciemna. Podejmuje decyzję - zrywam tapetę dwoma czy trzema szarpnięciami. Łatwo odchodzi, na dole jest jeszcze wilgotna i odnoszę wrażenie, że jest tam dane za dużo kleju. Już się zastanawiam, czy w domu albo w piwnicy nie ma jakiejś tapety, która by pasowała. Musiałaby być  jasna, najlepiej biała. W myślach przeglądam miejsca gdzie mogłabym znaleźć jakąś rolkę. Ewentualnie uwzględniam zakup.
Wszy
Widziałam tył czyjejś głowy. Włosy raczej jasne, krótko ścięte, ale w jednym miejscu było "gniazdo" wszy. Te wszy nie wyglądały jak wszy, ale jak małe białe robaki, jakich używa się na ryby, tylko były mniejsze i chudsze. Rozgniatałam je, ale nie zrobiłam tego do końca. Jakaś cześć została. To usuwanie nie było łatwym zajęciem. Odrzucało mnie od tego. Potem znowu zobaczyłam czyjś tył głowy i tych "wszy" było znacznie więcej, ale ja już nic z tym nie robiłam tylko zastanawiałam się czy się tym nie zaraziłam. Gdzieś świtała myśl, że może gdybym wtedy wybiła je wszystkie, to tak by się nie rozmnożyły. To jednak mnie przerastało.
Ucieczka 
Sen z rana 21 sierpnia 2016
W śnie postanowiłam opuścić miejsce pobytu i uciec z dzieckiem. To była dziewczynka w wieku około 6 lat i przypominała mi Zosię. Uciekałyśmy górą po dachach. Była noc. Miejscami była woda. Bałam się o tę dziewczynkę, żeby gdzieś nie dostała się na głęboką wodę. Pilnowałam dziecka. W pewnym momencie trzeba było skoczyć z dużej wysokości. I ja to zrobiłam. Lekko. Nogi sprężyste. Uświadomiłam sobie, że mam staw skokowy po skomplikowanym złamaniu, ale przy skoku nic się nie stało. Ba, czułam obie nogi tak samo, jako zdrowe, w pełni sprawne. 
W tej naszej wędrówce byłyśmy z konieczności zmuszone "odwiedzać" różne mieszkania aby iść na przód. Z reguły wchodziłyśmy przez okna. Większość lokatorów była nam przychylna. Tylko raz ktoś okazał się gburowaty. W końcu trafiłyśmy na duże mieszkanie. Weszłyśmy do sypialni dzieci. Taki niemowlak-berbeć zaraz przygramolił się do Zosi i w nią się wtulił, i zasnął. Widać, że mu tego brakowało. Drugie dziecko było większe, ale młodsze od Zosi. Było przy mnie. Domyślałam się, że tu mieszka młode małżeństwo. weszłam do rozległej łazienki. Młoda, jasnowłosa kobieta coś w niej robiła, chyba prała. W pomieszczeniu panował nieład. Powiedziałam, że chciałabym skorzystać z łazienki, chciałam siku. Wskazała na takie lekkie podwyższenie - podest na którym były trzy dziecięce muszle klozetowe. Wyszła bym spokojnie skorzystała z łazienki. Obok tych kibelków zobaczyłam malinowy, lekko spłowiały plastikowy nocnik a w nim duży stolec i pełno w nim ruszających się owsików czy też kawałków tasiemca. Pasożyty były też na zewnątrz. Wiedziałam, że trzeba szybko opuścić to mieszkanie bez wzbudzania podejrzeń. Zobaczyłam męża tej kobiety, był ciemnowłosy, dość wysoki. Wiedziałam, że nie mogę po sobie dać poznać, że wiem o pasożytach, a mieszkanie trzeba tak opuścić by oni się nie spostrzegli. Z jakiejś szafki zabrałam długą paczkę  herbatników na drogę i coś jeszcze do jedzenia, i zabrałam Zosię. 
Potem był jakiś policjant. Uświadomiłam sobie, że tego mężczyznę już gdzieś poznałam. Miał ciemne włosy, widziałam jego nagi tors, na nim też były czarne włosy. Przytuliłam się do niego, do tego torsu i przez chwilę było mi tak dobrze i odnosiłam wrażenie, że jemu też. Ale potem twarz tego mężczyzny zmieniła się. Oczy stały się stalowo zimne, twarz się trochę wydłużyła. Górne zęby jedynki nachodziły na siebie tak na skos i jedna była nierówna, jakby wykruszona. W głowie odezwał mi się dzwonek alarmowy.

poniedziałek, 5 września 2016

Porada

Nie doceniasz swojej wiedzy. Gdy ze strachu zaczniesz wątpić, staniesz się własnym wrogiem, najsurowszym sędzią.
Cesar Milan