Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

środa, 19 marca 2014

Po piekle

Stara klawiatura zlepia słowa, bo spacja reaguje dopiero na dość solidny nacisk. To jak z tą kobietą, żoną i matką, z wczorajszego "Piekła". Czuję potrzebę dopisanie czegoś do tego co wczoraj obejrzałam. Piekło się tworzy, gdy pojawia się ból. Jest coś bardziej lub mniej nie tak. A to dlatego, gdy brak w pełni świadomości, gdy obrało się zły azymut. Ale, co jest najbardziej w tym pocieszające, to każdy ma w środku taki niezawodny kompas, gdy tylko przychodzi zrozumienie, zmieniamy kierunek na właściwy. Piekło się kończy. Co prawda pozostają koleiny po starym, w które można jeszcze wpadać, tak czkawka-powtórka, ale wystarczy przypomnienie, by nie tworzyć piekła. Ludzie dają sobie rady, by nie zbłądzić:
PODĄŻAJ ZA SWOJĄ RADOŚCIĄ
JEŚLI NIE WIESZ CO ZROBIĆ ZRÓB TO CO ZROBIŁABY MIŁOŚĆ
KAŻDY MA PRAWO DO BŁĘDU
NIE OSKARŻAJ
KTO SIĘ PRZEZYWA SAM SIĘ TAK NAZYWA
NIE RÓB DRUGIEMU CO TOBIE NIE MIŁE
To dotyczy małych i wielkich spraw. I jestem dość solidnie przekonana, że to te małe piekła dają podwaliny pod te ogromne. 
A gdy się kończy piekło, tam zaczyna się pokój i spokój, śmiech i braterstwo, można wyleczyć rany i można budować raj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz