Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

środa, 7 listopada 2012

Etykieta

Tej nocy śniło mi się, że moja kota umiera. Nagle przewróciła się nie mogąc utrzymać się na łapkach. Była bardzo słaba i wychudzona. To działo się nocą, a ja wpadłam w rozpacz i panikę, zaczęłam krzyczeć, szlochać i budzić rodzinę.
Innych snów nie pamiętałam, tylko ten i opowiedziałam go przy śniadaniu najmłodszemu. Powiedział, że jego nauczycielka mówiła, że obecnie jeśli w szpitalu umiera dziecko i już nic nie można pomóc, to dba się o spokój na ten czas. Bliscy są instruowaniu, a jeśli ktoś z nich lamentuje, rozpacza i krzyczy, to go się wyprowadza z sali. Takie zachowania jedynie wydłużają agonię dziecka, która potrafi wtedy trwać nawet kilka dni. To tak jakby umierający chciał sprostać oczekiwaniom rozpaczających i starał się  na siłę pozostać. Hm...
PS. Frocia ma już ponad 16 lat i ostatnio nie jest z nią dobrze, schudła, głośno miauczy jakby ją coś bolało:(
Moja Frocia przy kompie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz