Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

sobota, 19 listopada 2011

Ha, ha, ha

Bajka, którą potraktowałam serio:
Chamomilla.  200CH i złość z wściekłością opadła jak liść z drzewa w listopadzie. Spokój. Nareszcie. Nareszcie.
PS. Dalej słucham Crazy z The Voice. Ale teraz jest już namiętne we mnie to ha ha ha. I błogosławię własną duszę.:)))

2 komentarze:

  1. Nie za bardzo rozumiem ten post i jakoś mi z tego powodu smutno :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze Jago to nie znam drugiej takiej osoby jak Ty o tak przenikliwym umyśle. Po drugie,to faktycznie ten post pisałam dla siebie i trochę skrótami myślowymi:) Tak więc trochę szerzej to chodzi o to że czytałam małej bajeczkę o kreciku i jego poszukiwaniach tajemniczego kwiatku Chamomilli który to okazał się rumiankiem i jego wywar uleczył chorą myszkę.A bajka na mnie podziałała i w dawce homeopatycznej Chamomilla okazła się zbawienna. Uwolniona od odczuwania złości czuję się dobrze,dobrze sama ze sobą:) To bardzo miłe uczucie. Więc nawet uciszyłam się gdy PsiZąb do mnie napisał w sprawie żywokostu i z przyjemnością napisałam post na ezoteryce. A Pies wiadomo, ma chronić Szczura w Roku Królika,który jest dla mnie naprawdę trudny. A piosenka, cóż urzekła mnie i pewnie nie mnie jedną a to wykonanie jest po prostu super. A słowa piosenki- tłumaczenie znajdziesz tu:
    http://www.tekstowo.pl/piosenka,gnarls_barkley,crazy.html
    a to całe : "Ha ha ha bless your soul(Ha ha ha, pobłogosław swoją duszę)"- brzmi dla mnie teraz zupełnie inaczej. W sumie to ten post faktycznie jest trochę crazy;)) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń