Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

sobota, 25 czerwca 2011

Bez szans

Shinead O'Connor:  
Jeśli próbujesz zmienić swoją osobowość, tylko po to, żeby kogoś zadowolić, to możesz tylko zgorzknieć. Bo i tak nigdy ci się to nie uda.
Od siebie dodać mogę, że w szczególności, gdy  tym kimś będzie wiecznie nieusatysfakcjonowany  rodzic. Cóż, trzeba być bardzo uważnym przy jego wyborze. Ja za bardzo się widać spieszyłam;)


 

3 komentarze:

  1. To bardzo akuratne słowa. Nasze wyobrażenie o tym, w jaki sposób można zadowolić inną osobę jest najczęściej projekcją naszych własnych pragnień. Nie powinno sie więc chyba zapominac o tym, że ktoś inny żyje w świecie własnych pragnień, upodobań i ideałów, czesto tak różnych od naszych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem ktoś zapomina i chce kogoś uszczęśliwiać na siłę, a ta osoba powinna być wdzięczna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Owszem Jago,ale tu chodzi o to,że ktoś warunkuje swoją akceptację nas od tego na ile gotowi jesteśmy zmienić siebie. Dokonać zmian,które tę osobę zadowolą. Najczęściej to błędne koło, bo te zmiany są wbrew nas, czyli tworzy się coś takiego: jak się nie zmienię to jestem nie akceptowana (nie kochana),a gdy zmian dokonam, to zaczynam czuć się nieszczęśliwa,a to prowadzi jeszcze do tego że dalej nie ma akceptacji,a nawet jak jest to to nie daje zadowolenia. Najlepiej by to zrozumieć wyobraź sobie jakich zmian musiałbyś dokonać w sobie, by zaakceptowali Cię w pełni powiedzmy rodzice, czyli ich ideał Ciebie dla nich,i co by to Tobie dało. Zadowolenie? Czułabyś się sobą? A może wpadłabyś w grę, bo za każdym razem ich wymagania by się zmieniały, ideał nie do osiągnięcia...

    OdpowiedzUsuń