Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

czwartek, 2 grudnia 2010

Rytuał

Przeczytałam TAM, racząc się herbatą z kubka z wielkim plastrem cytryny:


"Rytuały dają poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Myślę, że taka jest ich rola i po to powstały. I dlatego istnieją, wszędzie na całym świecie. I w kosmosie. Obcy też mają swoje obce rytuały."
Na dworze śnieg, powiem więcej: dużo śniegu i czuć, że zbliża się RYTUAŁ, który lubię - Święta Bożego Narodzenia. Przypomniał mi się ten sen, a z nim to oczekiwanie na prezent -niespodziankę.:))
Mój sen z lipca 2003 
Jestem na działce. Przychodzi sąsiadka Bożena z wnuczką i mówią, żeby im pomóc złapać papugę. Wleciała im do domu a potem uciekła przez okno. Widzę przed sobą małego, szarego ptaszka. Mam przeświadczenie, że to ten poszukiwany ptak. Widzę, że zaczyna się trochę zmieniać, staje się kolorowy. Aż w końcu widzę go jako sporą papugę, jest lekko napuszona na głowie, bardzo kolorowa i siedzi na słupie wysokiego napięcia. Jest nieosiągalna.
Jestem u rodziców. Ojciec mówi, że do ich domu wpadła papuga. To jest ta sama papuga. Wydaje mi się, że teraz łatwo ją będzie złapać. Okazuje się jednak, że okno w dużym pokoju jest otwarte. Pamiętam, że je zamykałam. Papuga jest już na zewnątrz, siedzi na podwórkowej akacji. Mówię do ojca, po co otwierał okno. Jest na mnie zły i mówi, że będzie w swoim domu robił co uważa. Odpowiadam, że w takim razie może się pożegnać z papugą. Zastanawiam się jeszcze czy nie wezwać specjalistów na pomoc, może Gucwińskich z Zoo.
Wyglądam przez okno. Jestem zaskoczona. Oto widzę kilka papug, które nie są tak jaskrawo ubarwione, przeważa zielony i niebieski, są duże i gładkie. A drzewo to nie akacja tylko świerk. Ale to co najbardziej mnie zdumiewa, to ich symetryczne ułożenie, od góry do ziemi zdobią choinkę, są jak właściwie nieruchome, potężne ozdoby. Wygląda to tak:
Rysunek wykonał dla mnie najmłodszy syn, ale nie pamiętam czy te ptaki nie były czasem głowami w dół...? 
Atmosfera w tym śnie, dzięki iglakowi, była właśnie taka spokojna i świąteczna. Czułam się zaskoczona przez ten obrazek zza oknem, ale i taka zauroczona. To było piękne. To był wspaniały prezent, sam ten widok, bo ja już absolutnie nie potrzebowałam łapać tych papug. 
Okna z mieszkania moich rodziców często są bohaterami snów moich, męża i dzieci. Papużki też, przynajmniej w moich snach.
Tu jeszcze jeden sen, ale w nim papużka symbolizuje coś innego. Sen jest z końca marca 2008.
Mała, żółta papużka
Nie pamiętam całego snu, tylko ten fragment:
…miałam żółtą, małą papużkę, chciałam, aby była bezpieczna. Schowałam ją do dość sporej klatki, ale był tam jeszcze jakiś duży, drapieżny ptak. Jakoś nie przyszło mi do głowy, że coś może się stać, a na drugi dzień, papużka miał jedno oko, takie bardziej ludzkie, niż ptasie, całe czerwone, pokaleczone, nabiegnięte krwią i jedno ze skrzydeł obwisłe, bez piór... taką galaretowatą masę. Ktoś mnie oskarżał, ja płakałam, trzęsłam się, krzyczałam... papużka była biedna, rozżalona, kuśtykała…przepełniało mnie ogromne poczucie winy...
  Tiaa...Tak to jest, gdy zapominamy, że oprócz delikatności, tkliwości, empatii, ciepła i zrozumienia, dysponujemy też potężną mocą gniewu, zniszczenia i drapieżności.
Niech te Święta mają w sobie jak najwięcej z tego pierwszego. :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz