Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

sobota, 28 grudnia 2013

Lekkość bytu

Sen sprzed kilku dni nad ranem:
Jest jakiś kataklizm, wojna, moje mieszkanie zbombardowane, zniszczone, zrujnowane, zgliszcza... myśl kieruję w stronę piwnicy, że tam mam jeszcze jakieś swoje rzeczy, że coś pozostało, ale zaraz wiem, widzę, że to też ulega zagładzie, wybijają rury, woda z fekaliami zalewa wszystko. Nie mam nic. Ani nikogo. Jestem sama. I nagle taka myśl, że już o nic nie muszę się martwić, zabiegać, szukać, pilnować. Wolność i lekkość. Jakby zdjęto ze mnie ciężar.
Obudziłam się i pierwszą myślą było, że to sen o śmierciCzy dosłownie?... Zbiegło się to z remontem i koniecznością wyniesienia wszystkiego z salonu; mebli, ubrań, książek itd. Jak w to obrosłam, ile tego. Pomyślałam, że po remoncie wiele z tego już tu nie wróci. Zrobię ostrą selekcję.
Są we mnie dwie tendencje, by gromadzić, obrastać w rzeczy, te wszystkie "przydasie"  a z drugiej strony taki minimalizm, ograniczenie to minimum. Jakby Moje Ja to były dwie istoty o całkiem różnych zapatrywaniach.
Teraz nie mogę sobie przypomnieć czy sen był przed czy po obejrzeniu filmu z  Sophie Marceau i Monicą Bellucci "Nie oglądaj się".

2 komentarze:

  1. Lekkosc bytu...marzenie kazdego z nas. Marzenie o smierci? Bo tak nam sie wydaje...mam nadzieje mowiac szczerze. Ale pomijajac to, to mam podobnie - troche gromadze i chce nie gromadzic.
    Film pamietam, lubie pania Bellucci, lubie jej wyraz.
    pa!:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Asha:)
    w tym dziwnym śnie to było dziwne, że odczuwałam niepokój związany z utratą rzeczy, coś próbowałam ocalić, natomiast utratę najbliższych przyjęłam bez szamotania się, jako coś co po prostu jest i był przy tym całkowity spokój, ba lekkość, poczucie wolności, żadnego smutku, żalu, tęsknoty... dziwne..
    PS. Lubię i podziwiam obie panie, Sophie Marceau i Monicę Bellucci
    dobranoc:)

    OdpowiedzUsuń