Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

sobota, 19 maja 2012

Ukłony, gratulacje i udręka

 Zaskoczył mnie nowy interfejs, dawno nie byłam na swoim blogu, bo... nie muszę się tłumaczyć, ale... to co muszę napisać, to list, (chyba bardziej pisze on mnie;) Jezu, to trudne jak diabli, a przyrzekłam sobie, że póki tego nie zrobię, "nie oddam gotowca do rąk własnych", to na blogach pisać nie będę. No i wychodzi, żem niesłowna. Ach :(  
Sny zapisuję teraz w zeszycie cienkopisem. A tutaj składam im, tym co tworzą sny, głęboki ukłon. Udało się, warto było od ponad dziesięciu lat prowadzić zapiski. Zagadka rozwikłana. Gdyby nie sny i to że były zinwentaryzowane, to nie wiem jak trafiłabym na rozwiązanie. Więc sobie też pogratulować mogę wytrwałości i sumienności, tego że choć niewiele rozumiałam   wtedy z tego co oznaczają sny, to jednak zapisywałam, wierząc, że warto. Bo warto! Odmieniam coś, puściłam na właściwe tory. Uff... już dobrze. Za dwa tygodnie wyjeżdżam na trzytygodniowe wakacje, nad morze. Już w styczniu czułam, że muszę, że muszę nad morze. Że to balsam, lek dla mojej duszy, ciała i umysłu. Jak to zrobić, gdy nie ma się pieniędzy i urlopu? Od czego jest się wszak "wiedźmą"?;) Znalazły się pieniądze, znalazł się urlop, ba i coś jeszcze, ale o tym szaa...


PS. Od jakiegoś czasu ktoś z uporem czyta u mnie to:
No to muszę powiedzieć, że pozytywna udręka w wydaniu li tylko udręki jest mi obecnie dobrze znana. Wierzę przy tym, że jak w końcu "urodzę" ten list i będzie on miał dla mnie satysfakcjonujący wygląd, to moja udręka się skończy choć nie mogę zagwarantować to temu, do kogo list adresuję... może jego udręka się właśnie zacznie?... oby miała jak najbardziej pozytywny wydźwięk...  w pozytywnym znaczeniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz