Leczenie się ze współuzależnienia bardzo przypomina proces dojrzewania. 

piątek, 13 kwietnia 2012

Czara goryczy

Sen Róży 4.04.2012 przez nią opowiedziany:

W tym śnie ja tobie opowiadam mój sen a potem ty mi. Ale twojego już nie pamiętam.

Ten w śnie to: ja jestem na obozie, wycieczce czy turnusie (coś w ten deseń).  Już od samego początku  mi się coś zaczyna nie podobać. Czuję się nieswojo. Szybko się wyjaśnia dlaczego, zaraz po przyjeździe mówią nam, że jesteśmy gorsi od innych. Oprowadzają nas po pokojach i te czyste wysprzątane są dla katolików, a dla niewierzących są w nieładzie i mówią, że nie zdążyli i że sami musimy pokoje wysprzątać.  Już od początku w śnie jestem niezadowolona z tej wycieczki, żałuję, że tu jestem.  To z pokojami przelało czarę goryczy, wybucham, zaczynam krzyczeć na tę kobietę: to jest już szczyt, to jest jawna dyskryminacja, że wręcz trudno mi w to uwierzyć. A ona jest zdziwiona i tłumaczy, że przecież to się mogło zdarzyć, że nie zdążyli. A tak w ogóle dlaczego nie jestem katoliczką, i dlaczego ulegam tej tendencji. Ona myśli, że tak jak niektórzy, odeszłam od katolicyzmu, bo taka jest moda wśród młodych.

Mówię do niej, że pochodzę z rodziny która od pokoleń mieszka w Polsce. Mój pradziadek narażał życie na wojnie.  Ani ja nie byłam ochrzczona, ani moja matka, ani mój dziadek.

Ty rozumiesz i popierasz mnie. Potem opowiadasz mi swój sen, którego nie pamiętam, wiem jedynie że opowiadasz też o sytuacji, która budzi twój silny sprzeciw i emocje są w tym twoim śnie takie same.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz